green tea.
Ruby Ellen's Tea Room, Carlingford.
herbata z cytryną.
Epik (place after Canale), Drogheda.
20/08/21.
poranna herbatka u cioci.
28/08/21.
herbata zielona.Pałac Lenno, Łupki.
28/08/21.
cappucino.
Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.
***
Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.
pierooogi :) /z błogim rozmarzeniem/...
OdpowiedzUsuńco do herbat /a raczej herbatek/, to ostatnie odkryłem taki zabawny gadżecik: miotełka z ziół na patyku, którą się zalewa wrzątkiem, przykryć czymś, na tyle, na ile da radę, bo patyk wystaje, poczekać, a sam patyk okazuje się być rurką do picia... sprzedaje to sieć "Dary Natury":
https://darynatury.pl/
vide fotka po prawej... co prawda katalog produktów coś się nie chce otwierać, ale może to chwilowa awaria... nie mój ból głowy w sumie, bo zaglądam tam osobiście, daleko nie mam...
p.jzns :)
W obydwu miejscach (Pałac Lenno, Gitarą i piórem) pierogi polecam. Robione na miejcu, żadne tam odgrzewańce, niebo w gębie.
UsuńSzukamy zaparzaczy do herbat/ziół na prezent. Pewnie w tym celu gdzieś popędzimy w najbliższym czasie (dzięki za pomysł).
exactly, mnie to właśnie przypasowało "na prezent"... co ciekawe, wczoraj byłem na Kanaba Fest /targi konopne/ i też było nieco "prezentowych" gadżecików do kupienia, żaden jednak (w moich oczach) nie przebił urokliwością omawianej "miotełki"...
Usuńp.s. zaparzacz kiedyś kupiła mi moja Lady w jakimś sklepiku herbacianym w Krakowie, taka kratowa kula na łańcuszki, używam do tej pory do zielonej, yerby i herbatek konopnych...
Usuńp.s. tu lepiej widać:
OdpowiedzUsuńhttps://www.instagram.com/p/CSv98P0IEMf/
Uwielbiam oglądać te Twoje herbatki, tym bardziej, że sama jestem zadeklarowaną herbaciarą ;)) Zawsze zaglądam z ciekawością na kolejną ich porcję :))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, Agness:)
Zwyczaj/format mi się przeniósł z innego bloga i na razie nie zamierzam z niego rezygnować. Ludzie zbyt często zapominają o ogromnym wpływie prostych przyjemności na ogólny dobrostan.
UsuńPozdrawiam :)
Apetycznie i romantycznie, takie okruszki to esencja życia, uwielbiam.
OdpowiedzUsuńA pierogi wspaniałe, zwłaszcza te zielone!
Szpinakowe, z odrobiną czosnku. Wybraliśmy z Kochanym zestaw trio (po dwa z każdego rodzaju: ruskie, kapusta z grzybami, szpinakowe).
UsuńJedzenie i picie to najprostsze przyjemności, jeszcze dobre towarzystwo (o to nie tak łatwo) i robi się szczęście ;)
Cudna seia!
OdpowiedzUsuńJestem zaskoczona, że tyle się tego zebrało, tym bardziej, że niektóre miejsca pominęłam, a inne pojawiły się tutaj na początku miesiąca. No cóż, widać żyję z rozmachem na który nie wyglądam ;)
UsuńBardzo zazdroszcze pierogow, ale tylko ruskich i jeszcze do tego w Jeleniej Gorze, mieszkalam tam kiedys przez troche.
OdpowiedzUsuń"Jeleniowe" pierogi z Gitarą i Piórem są najlepszymi jakie jadłam.
Usuń