black tea with lemon.
Location: Kilcar, Co. Donegal.
Time: last Saturday, at breakfast.
black tea with lemon.
Location: Silver Strand, Co. Donegal.
Time: Saturday afternoon.
green tea.
Location: Glencolmcille Folk Village, Kilaned, Co. Donegal.
Time: last Saturday, lunch time.
cold black tea (too cold to actually drink it).
Location: Slieve League cliffs, Co. Donegal.
Time: Sunday afternoon.
black tea.
Location: Kilcar, Co. Donegal.
Time: Sunday late afternoon, saying goodbye to the little house on the hill.





O, jak miło! Posiłki z widokiem na góry to kwintesencja wakacji:-)
OdpowiedzUsuńMiło, zaskakująco pogodnie, sentymentalnie, chociaż ja przecież byłam tam pierwszy raz. A w poniedziałek po powrocie zaliczyłam powakacyjną deprechę ;D
Usuńod dawna już nie obieram ogórków do zjedzenia na cito, nawet tych topornych, gruntowych kiszeniaków... dlaczego?... po co?... nie wiem... jakoś tak samo się porobiło...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Gdy robiłam to zdjęcie, został poruszony właśnie temat obierania ogórków. Nasza gospodyni tłumaczyła, że zazwyczaj nie obiera, gdy przygotowuje jedzenie dla siebie. Ja nie mam do żadnego sposobu podawania ogórka religijnego stosunku, zresztą uwielbiam małosolne, a im takich rzeczy jak obieranie się nie robi.
Usuń"zazwyczaj" to się kiedyś właśnie obierało /jeśli do spożycia na surowo/, ale może słabiej pamiętam te "zazwyczaje", niż gospodyni... ale chyba wiem, o co jej chodziło: po prostu nie zawsze wiadomo, czy ewentualny gość takie nieobrane jada i kobitka obiera wtedy tak dla asekuracji... obieranie do kiszenia /i do małosolnych/ to zawsze było i jest jakieś nieporozumienie, za to czasem się spotyka tzw. "pikle", czyli ogórki marynowane, one są zwykle obrane i podłużnie krojone... ale że nie przepadam za nimi i sam nigdy takich nie robiłem, to w sumie nie wiem, jakie jest obecnie "zazwyczaj" w tym konkretnym temacie...
Usuń