sobota, czerwca 12, 2021

In a cup of ...





cappucino.
Location: Costa, M1, Drogheda, Co. Louth.
Time: yesterday afternoon.

Zaskoczyły mnie filiżanki w miejsce papierowych kubków, do byle czego też człowiek przywyka całkiem sprawnie. Od ostatniej naszej wizyty w kawiarni z normalnymi filiżankami minęło kilka miesięcy. Czy pandemia jest w odwrocie? Datę szczepienia mam wyznaczoną, tyle jeśli chodzi o pewność.

***
And now for something completely different, obejrzałam nowy vlog Lisy Lansing o podróży z Poznania do ich domku na Mazurach. Para przemierzała tę trasę akurat w czasie, gdy w wielu miejscach odbywały się procesje Bożego Ciała. Film przypomniał mi o sypaniu kwiatków przed księdzem (jako dziecko sama w tym uczestniczyłam). Wystarczy wynurzyć się z tłumu, znaleźć inne miejsce jako punkt odniesienia i zostać w nim jakiś czas, a rzeczy pokazują się nam inaczej.

(zagadnienie jak potrzeba bycia z drugim człowiekiem przemieniła się w absurdalia religijne, to osobny, gigantyczny temat).

Tymczasem ja z Kraciastym wczoraj chodziliśmy ze sobą:

16 komentarzy:

  1. A ja nigdy nie sypałam kwiatków. I w ogóle nie lubię procesji, choć ciągle jestem w środku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak to teraz jest, czy jesteś w mniejszości, czy w większości. Z pewnością we wsi z której pochodzę jestem wyrzutkiem, tam nadal nauczyciele z lokalnej szkoły robią czytania na mszy.

      Usuń
    2. A to źle? Że czytają czytania?

      Usuń
    3. Nie wiem, co odpowiedzieć Ci na tak postawione pytanie. Dla nich? Dla 10-latków, których uczą? Ja mam szczęście, jestem na zewnątrz i jestem stara.

      Usuń
    4. To zakrawa na brak zezwolenia na wolność religijną.
      W małej miejscowości jest jeden kościół. Wszyscy wierzący tam chodzą. To co. Nauczyciele mają mieć zakaz chodzenia? Czytania? Służenia do mszy? A dzieci? Dzieciom też zabronić?
      A jakby ktoś był muzułmaninem? Też musi wybierać wiara czy praca?

      Nie rozumiem tego.

      Usuń
    5. W małej miejscowości jest jeden kościół.
      Zgadzam się.

      Usuń
  2. Też pamiętam. Raz. Może było więcej, ale zapamiętałam tylko tę jedną. I mnie one nie przeszkadzają, gdyż nie muszę w nich uczestniczyć, a że czasem postoję i poczekam na wolny przejazd... nie irytuje mnie to, jak wszelkie inne zajęcia pasa ruchu: maraton, protesty, parady ;)Raz moja przyjaciółka jadąc do nas utknęła niecały kilometr pokonując ok 120. Pośmiałyśmy się przez telefon, aż w końcu dotarła. Będąc z boku, akceptuję ten tłum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dwa u mnie. Procesje mi nie przeszkadzają, ludzie robią tłum z różnych powodów. O zmianę w postrzeganiu mi chodzi, gdy nie jesteśmy poddani indoktrynacji. W tym filmiku wyluzowani autorzy jadą sobie przed siebie i gdy napotykają na procesję, to muszą się zatrzymać. Więc ona pyta się jego kto idzie pod baldachimem, on jej na to, że ksiądz, który niesie wafel. Zapewne dzieci z tej miejscowości są przekonane, że wszyscy na świecie tak robią.

      Usuń
    2. (...)Ksiadz, który niesie wafel(...) do tego to sprowadzasz? Tak wygląda szacunek dla innych religii, przekonań?

      Usuń
    3. @Agnieszka, gwoli ścisłości, cytat do którego się odniosłaś, to opis sceny z vloga, gdzie jedna osoba użyła słowa "waffer" (autorzy rozmawiają po angielsku) — opisuję tę scenę, więc mogłabym powiedzieć, że to ktoś inny "to" do tego "sprowadza". Natomiast, gdybym nie opisywała tej sceny, to z technicznego pkt. widzenia ksiądz niesie rodzaj wafla. Niewierzący nie mają obowiązku znać ani stosować nomenklatury branżowej, ani też nie muszą wiedzeć z jaką symboliką mają do czynienia i często nie wiedzą (co ilustruje filmik, osoba, która pytała, naprawdę nie wiedziała o co chodzi z procesją).

      Religie i przekonania toleruję. Chrześcijaństwo toleruję bardziej niż inne wyznania, bo jestem do jego absurdów przyzwyczajona. Szacunek to dla mnie słowo mocne i w tej relacji jest moim zdaniem zbędne (podobnie nie wymagam, aby ktoś szanował ateizm).

      Usuń
  3. W wielu podobnych rytuałach jako dziecko uczestniczyłam i te wszystkie pozory, ta oprawa dziecku się podobały, nikt nie wyjaśnił po co i dlaczego to wszystko...i na tym się to chyba w większości opiera.
    Procesje, nagłośnienie, tłumy, ołtarze na ulicach - a mówią, że wiara , religia to sfera intymna...
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @jotko, byłam nauczycielką i byłam postrzegana jako przedstawiciel władzy, który obniży dziecku ocenę z zachowania, jeśli nie będzie ono chodziło do jedynego kościoła w małej miejscowości. Dopiero po jakimś czasie wychowankowie (i co ważne, ich rodzice) zorientowali się, że uznaję ich religię za ich sprawę (czyli uznaję ich wolność wyznawania tego, co chcą). I MAGIC — paru wypisało się z religii. Nagle pod swoją opieką miałam najwięcej nieuczęszczających na religię uczniów w szkole. Kogo chcieli zadowolić swoim wcześniejszym uczęszczaniem? I dlaczego? To takie pytanie na niedzielę.

      Usuń
    2. Ja obserwowałam lęk przed księdzem, ile razy uczniowie zwalniali się z zajęć, bo kolęda w domu, bo ministrant miał zebranie z proboszczem, nieważne, że w szkole lekcje, spotkanie w kościele ważniejsze.

      Usuń
    3. Lęk, który przekuwa się później na konformizm połączony z antyklerykalizmem. Wielu dorosłych w Polsce robi rzeczy bez przekonania wewnętrznego, na pokaz, a potem (niech tylko ksiądz się odwróci tyłem) są plotki i pomówienia, także o ludziach, którzy na to nie zasłużyli (księża są przecież różni, jak wszyscy inni ludzie). Polska to taki kraj, gdzie antyklerykałowie też drepczą do kościoła.

      Usuń
  4. Niech triumfuje porcelana i fajans w miejsce papeterii! To poprawia komfort życia i niech tak będzie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takiej kawie siedzi się dłużej, można dyskutować, uśmiechać się do ludzi. Lubię ten rodzaj relaksu :)

      Usuń

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.

***


Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.