cappucino.
Location: Costa, M1, Drogheda, Co. Louth.
Time: yesterday afternoon.
Zaskoczyły mnie filiżanki w miejsce papierowych kubków, do byle czego też człowiek przywyka całkiem sprawnie. Od ostatniej naszej wizyty w kawiarni z normalnymi filiżankami minęło kilka miesięcy. Czy pandemia jest w odwrocie? Datę szczepienia mam wyznaczoną, tyle jeśli chodzi o pewność.
***
And now for something completely different, obejrzałam nowy vlog Lisy Lansing o podróży z Poznania do ich domku na Mazurach. Para przemierzała tę trasę akurat w czasie, gdy w wielu miejscach odbywały się procesje Bożego Ciała. Film przypomniał mi o sypaniu kwiatków przed księdzem (jako dziecko sama w tym uczestniczyłam). Wystarczy wynurzyć się z tłumu, znaleźć inne miejsce jako punkt odniesienia i zostać w nim jakiś czas, a rzeczy pokazują się nam inaczej.
(zagadnienie jak potrzeba bycia z drugim człowiekiem przemieniła się w absurdalia religijne, to osobny, gigantyczny temat).
Tymczasem ja z Kraciastym wczoraj chodziliśmy ze sobą:

A ja nigdy nie sypałam kwiatków. I w ogóle nie lubię procesji, choć ciągle jestem w środku
OdpowiedzUsuńNie wiem jak to teraz jest, czy jesteś w mniejszości, czy w większości. Z pewnością we wsi z której pochodzę jestem wyrzutkiem, tam nadal nauczyciele z lokalnej szkoły robią czytania na mszy.
UsuńA to źle? Że czytają czytania?
UsuńNie wiem, co odpowiedzieć Ci na tak postawione pytanie. Dla nich? Dla 10-latków, których uczą? Ja mam szczęście, jestem na zewnątrz i jestem stara.
UsuńTo zakrawa na brak zezwolenia na wolność religijną.
UsuńW małej miejscowości jest jeden kościół. Wszyscy wierzący tam chodzą. To co. Nauczyciele mają mieć zakaz chodzenia? Czytania? Służenia do mszy? A dzieci? Dzieciom też zabronić?
A jakby ktoś był muzułmaninem? Też musi wybierać wiara czy praca?
Nie rozumiem tego.
W małej miejscowości jest jeden kościół.
UsuńZgadzam się.
Też pamiętam. Raz. Może było więcej, ale zapamiętałam tylko tę jedną. I mnie one nie przeszkadzają, gdyż nie muszę w nich uczestniczyć, a że czasem postoję i poczekam na wolny przejazd... nie irytuje mnie to, jak wszelkie inne zajęcia pasa ruchu: maraton, protesty, parady ;)Raz moja przyjaciółka jadąc do nas utknęła niecały kilometr pokonując ok 120. Pośmiałyśmy się przez telefon, aż w końcu dotarła. Będąc z boku, akceptuję ten tłum.
OdpowiedzUsuńMoże dwa u mnie. Procesje mi nie przeszkadzają, ludzie robią tłum z różnych powodów. O zmianę w postrzeganiu mi chodzi, gdy nie jesteśmy poddani indoktrynacji. W tym filmiku wyluzowani autorzy jadą sobie przed siebie i gdy napotykają na procesję, to muszą się zatrzymać. Więc ona pyta się jego kto idzie pod baldachimem, on jej na to, że ksiądz, który niesie wafel. Zapewne dzieci z tej miejscowości są przekonane, że wszyscy na świecie tak robią.
Usuń(...)Ksiadz, który niesie wafel(...) do tego to sprowadzasz? Tak wygląda szacunek dla innych religii, przekonań?
Usuń@Agnieszka, gwoli ścisłości, cytat do którego się odniosłaś, to opis sceny z vloga, gdzie jedna osoba użyła słowa "waffer" (autorzy rozmawiają po angielsku) — opisuję tę scenę, więc mogłabym powiedzieć, że to ktoś inny "to" do tego "sprowadza". Natomiast, gdybym nie opisywała tej sceny, to z technicznego pkt. widzenia ksiądz niesie rodzaj wafla. Niewierzący nie mają obowiązku znać ani stosować nomenklatury branżowej, ani też nie muszą wiedzeć z jaką symboliką mają do czynienia i często nie wiedzą (co ilustruje filmik, osoba, która pytała, naprawdę nie wiedziała o co chodzi z procesją).
UsuńReligie i przekonania toleruję. Chrześcijaństwo toleruję bardziej niż inne wyznania, bo jestem do jego absurdów przyzwyczajona. Szacunek to dla mnie słowo mocne i w tej relacji jest moim zdaniem zbędne (podobnie nie wymagam, aby ktoś szanował ateizm).
W wielu podobnych rytuałach jako dziecko uczestniczyłam i te wszystkie pozory, ta oprawa dziecku się podobały, nikt nie wyjaśnił po co i dlaczego to wszystko...i na tym się to chyba w większości opiera.
OdpowiedzUsuńProcesje, nagłośnienie, tłumy, ołtarze na ulicach - a mówią, że wiara , religia to sfera intymna...
jotka
@jotko, byłam nauczycielką i byłam postrzegana jako przedstawiciel władzy, który obniży dziecku ocenę z zachowania, jeśli nie będzie ono chodziło do jedynego kościoła w małej miejscowości. Dopiero po jakimś czasie wychowankowie (i co ważne, ich rodzice) zorientowali się, że uznaję ich religię za ich sprawę (czyli uznaję ich wolność wyznawania tego, co chcą). I MAGIC — paru wypisało się z religii. Nagle pod swoją opieką miałam najwięcej nieuczęszczających na religię uczniów w szkole. Kogo chcieli zadowolić swoim wcześniejszym uczęszczaniem? I dlaczego? To takie pytanie na niedzielę.
UsuńJa obserwowałam lęk przed księdzem, ile razy uczniowie zwalniali się z zajęć, bo kolęda w domu, bo ministrant miał zebranie z proboszczem, nieważne, że w szkole lekcje, spotkanie w kościele ważniejsze.
UsuńLęk, który przekuwa się później na konformizm połączony z antyklerykalizmem. Wielu dorosłych w Polsce robi rzeczy bez przekonania wewnętrznego, na pokaz, a potem (niech tylko ksiądz się odwróci tyłem) są plotki i pomówienia, także o ludziach, którzy na to nie zasłużyli (księża są przecież różni, jak wszyscy inni ludzie). Polska to taki kraj, gdzie antyklerykałowie też drepczą do kościoła.
UsuńNiech triumfuje porcelana i fajans w miejsce papeterii! To poprawia komfort życia i niech tak będzie:))
OdpowiedzUsuńPrzy takiej kawie siedzi się dłużej, można dyskutować, uśmiechać się do ludzi. Lubię ten rodzaj relaksu :)
Usuń