czwartek, lipca 05, 2018

In a cup of ...


zielonej herbaty (talerz gulaszu też dał radę).
Miejsce: Cafe Równik, Jedności Narodowej 47, Wrocław.
Czas: wczoraj wczesnym popołudniem.

O miejscu już pisałam. Dzień spędzony na spacerowaniu z mamą po mieście. Upał. Budynki. Wspomnienia. Kilka przystanków w jadło- i kawodajniach. Śledzę niemieckie napisy na murach. Odpoczywam.

8 komentarzy:

  1. Teraz to już nawet Cafe Równik niepotrzebna - klimat jak na Równiku i nie żyję. O myśleniu tym bardziej nie ma co mówić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj nie wychodziłam z domu, bo zerknęłam przez okno na taras i zobaczyłam tam kota Macieja, który leżał tak, jakby umarł. Gdy Maciej topnieje należy siedzieć blisko lodówki.

      Usuń
    2. Siedzenie blisko lodówki jest nieefektywne - lodówka oddaje do otoczenia ciepło. Lepiej siedzieć w środku.

      Usuń
    3. Ze względu na moje kształty niestety się nie mieszczę :(

      Usuń
    4. Czyli lodówka do bani :)

      Usuń
    5. Najwyraźniej ... :D no cóż ...

      Usuń
  2. może lepiej było wybrać się do Ogrodu Botanicznego ... tam można przynajmniej zaznać przyjemnego cienia no i napaść oczy cudownościami natury ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Botaniczny jest na przeciwko mojej uczelni, a my chciałyśmy po prostu iść przed siebie :)

      Usuń

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.

***


Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.