zielonej herbaty (talerz gulaszu też dał radę).
Miejsce: Cafe Równik, Jedności Narodowej 47, Wrocław.
Czas: wczoraj wczesnym popołudniem.
O miejscu już pisałam. Dzień spędzony na spacerowaniu z mamą po mieście. Upał. Budynki. Wspomnienia. Kilka przystanków w jadło- i kawodajniach. Śledzę niemieckie napisy na murach. Odpoczywam.

Teraz to już nawet Cafe Równik niepotrzebna - klimat jak na Równiku i nie żyję. O myśleniu tym bardziej nie ma co mówić.
OdpowiedzUsuńDzisiaj nie wychodziłam z domu, bo zerknęłam przez okno na taras i zobaczyłam tam kota Macieja, który leżał tak, jakby umarł. Gdy Maciej topnieje należy siedzieć blisko lodówki.
UsuńSiedzenie blisko lodówki jest nieefektywne - lodówka oddaje do otoczenia ciepło. Lepiej siedzieć w środku.
UsuńZe względu na moje kształty niestety się nie mieszczę :(
UsuńCzyli lodówka do bani :)
UsuńNajwyraźniej ... :D no cóż ...
Usuńmoże lepiej było wybrać się do Ogrodu Botanicznego ... tam można przynajmniej zaznać przyjemnego cienia no i napaść oczy cudownościami natury ... :)
OdpowiedzUsuńBotaniczny jest na przeciwko mojej uczelni, a my chciałyśmy po prostu iść przed siebie :)
Usuń