Friday, August 9, 2019

Międzynarodowy Dzień Kota ...

był wczoraj, i w ogóle, ale ponieważ chciałam to uczcić wierszem, męki twórcze pokrzyżowały mi plany i stąd to jakże letkie obsunięcie. Całkiem niedawno był jeden wierszyk z tzw. życia (nie z rzyci), i tym razem spróbuję.

Onegdaj stoję na szklanej wadze:
sześćdziesiąt kilo - nic nie poradzę.

Rudą istotę wzięłam na ręce:
sześć i sześćdziesiąt, nie chce być więcej.     (miało być "nie chce być mniej", ale to się nie rymuje)

Rozrosło nam się dziecko nad miarę,
aż strach pomyśleć, co będzie dalej.               (to chyba rym żółty 😲)

Więc mówię, Rysiu, nie jedz bo tyjesz.
A on mi na to: ja tylko piję                              (tak! to rym żółty, na pewno! 😼)
wo-dę.

No. Dziesięciozgłoskowiec. Prawie. Pięć po północy,
                                                                       czyli dobranoc Państwu.

8 comments:

  1. jak to mówią na mieście: kot konkretny...
    p.jzns :)...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sześć kilo kota. Nie ważyliśmy go, gdy nas zaadoptował, ale sąsiedzi potwierdzają odczucia wizualne, że kotu i ojcu się polepszyło ;)

      Delete
  2. A moja Hava nie ma jeszcze pół kilograma... ;)

    ReplyDelete
  3. Sympatyczny wierszyk, w stylu Brzechwy lub Tuwima:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. O matko! A to Żydy były, cudny komplement :D

      Delete
  4. 6 kilogramów... to chyba nie jest zabiedzony kot?... ;)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. No raczej, choć gdy domaga się drugiej dokładki, sygnały głosowe w jego wykonaniu to najsmutniejsza piosenka świata ;)

      Delete

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim.
Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, take your time.
***

Please, DO NOT comment as Anonymous.
Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated.