20180710

In a cup of ...


czarnej herbaty.
Miejsce: Schronisko PPTK "Dom Śląski", pok. nr. 8, Karkonosze.
Czas: wczoraj po godzinie 9 wieczorem.

Po 14 km marszu z Jagniątkowa chciałam umrzeć. W drodze muchomory i wełnianki. Po 19 km stwierdziłam, że nie umrę i napiję się herbaty.


czarnej herbaty.
Miejsce: Schronisko PPTK "Dom Śląski", Karkonosze.
Czas: dzisiaj rano.

Przed wyjściem na szlak czerwony mały rzut oka na górę. Nie tym razem, moja droga. Powrót wśród naparstnic, chmury coraz niższe. Nie wiem dlaczego ludzie w takiej sytuacji mówią "nie czuję nóg". Bolą. Ale sza, dobranoc.

10 comments:

  1. Grunt to dobra ( Nie umrę;))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ważne jest żeby sobie coś postanowić :)

      Delete
  2. No właśnie nie wiem czemu mówi się "nie czuję nóg", ja czuję nawet palce u stóp...
    Gratuluję trasy, schronisko pamiętam:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję. W tym schronisku zatrzymaliśmy się już drugi raz. Podoba mi się ta cisza pod górą, gdy znikają parawaniarze i inni niedzielni turyści.

      Delete
  3. A, nie, to ja dziękuję.
    Za herbatę i za góry. Jedno i drugie nie do użytku :)

    ReplyDelete
  4. a ja, wstyd się przyznać, ale na siedząco z kubkiem gorącej kawy przy ustach podziwiam Twój zapał i kondycję do łażenia po górach i chyba Ci zazdroszczę tego , że wszystko czujesz :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czuję nadal ... ale im częściej, tym krócej boli.

      Delete
  5. Turystyki górskiej(innej też nie)nie uprawiam. Jednak podziwiam wszystkich, którym się chce. Pozdrawiam z Warszawy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gdy nie mogę górskiej, uprawiam kawiarnianą, a relacje ze spacerów wpisuję na innym blogu, właśnie nowa się szykuje.

      Delete