niedziela, września 06, 2026

Zakłady noblowskie

Nagroda Nobla z literatury jest ostatnio jednym z niewielu społecznych wyrazów uznania którymi się jaram (kiedyś tak było z filmami, było, ale mięło). Jaram się, bo jednak ... to działa. László Krasznahorkai, zeszłoroczny laureat, był kolejnym dobrym wyborem, ubogacającym, że tak to ujmę (przeczytałam jego Szatańskie tango, super! na półce czeka zbiór opowiadań A świat trwa, tymczasem w paczce z Empiku przywędrował do moich rodziców kolejny prezent od męża, Melancholia sprzeciwu ... odbiorę go późną jesienią, czas w sam raz na Krasznahorkaia). Czytam wszystko Fossego (co wydano po polsku), podobne podejście mam do Tokarczuk.

Na miesiąc przed ogłoszeniem wybgranych, kogo my tam mamy na liście kandydatów? W większości nieznane mi nazwiska. Na jednym z bukmacherskich portali internetowych (OLBG) zakłady na dzisiaj wyłaniają następującą stawkę: Can Xue (Chiny), Haruki Murakami (Japonia), Cristina Rivera Garza (Meksyk), Enrique Vila-Matas (Hiszpania), Gerald Murnane (Australia), Mircea Cărtărescu (Rumunia), Thomas Pynchon (USA), Ludmiła Ulicka (Rosja), Ersi Sotiropoulos (Grecja), Margaret Atwood (Kanada), Michel Houellebecq (Francja). Ha, tylko Murakamiego czytałam. Raz. Jego Norwegian Wood nieszczególnie mi podeszło jako dzieło zbyt wystylizowane na Zachód (choć z drugiej strony jest to zgodne z japońską skłonnością do mimikry, żywienia się zapożyczeniami kulturowymi). Atwood oczywiście kojarzę, podobnie jak Houellebecqa, ale trwam w stuporze, może być, że ich teksty czekają aż do nich dorosnę, zgrzybieję. Jest też inny kontekst, np. taki Murnane jest w Polsce nieznany, bo jak miałby być  — dopiero w zeszłym roku po raz pierwszy go u nas wydano, uczyniło to wydawnictwo Czarne w ciekawej serii "nowa klasyka*". Inne nazwiska kołujące nad tematem: Amitav Ghosh (Indie), Salman Rushdie (UK, o tym potencjalnym Noblu słyszę od lat), Anne Carson (Kanada), Jamaica Kincaid (Antigua/USA), Pierre Michon (Francja) ... lista jest oczywiście znacznie dłuższa, ciekawe, czy znajduje się na niej laureat tegorocznego Nobla.

Ktokolwiek okaże się zwycięzcą, nagroda będzie wystarczającą inspiracją, żeby zerknąć w tekst, sprawdzić, co takiego zobaczyli w nim szwedzcy akademicy. 

2 komentarze:

  1. Ha! Zadziwiające, że chociaż raz jestem lepszy :D Oprócz Murakamiego czytałem kilka powieści Atwood. To w czach, gdy byłem jeszcze w miarę młody i miałem większe ambicje w podciąganiu się do poziomu mądrzejszych znajomych. Z ostatnich laureatów Nobla jedna Annie Ernaux (Nobel 2022) przypadła mi mocno do gustu*. Rankingiem i spekulacjami bukmacherów zacznę się bardziej interesować dopiero w początku października, chociaż Nobel dla Boba Dylana nastawił mnie do tej nagrody jakoś bardzo nieufnie.
    _______
    * Czasem podejrzewam, że ja jednak wolę kobiety-pisarki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariuszu, nie mam ambicji w podciąganiu się do czegokolwiek, sama jestem sobie sterem (szkoda mi, że czasu mało, a dobrej literatury takie multum). Noble cieszą mnie, bo zazwyczaj oznaczają pieniądze włożone w nowe tłumaczenia i wydania. Ogólnie też ostatnio odnoszę wrażenie, że bardziej wolę pisarki (lubię Dylana słuchać, ale jego Nobla wyparłam ;)).

      Usuń

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.

***


Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.