Wielu ludzi go uwielbia, bo w głębi duszy chcą być prości i wulgarni, ale ich formuły cywilizacyjne im na to nie pozwalały. Teraz tama pękła, można wszystko. Nadmiar, nihilizm, amoralność są jak najbardziej dopuszczalne. Wszystko jest trywialną rozrywką. Stany Zjednoczone osiągnęły „Nowy wspaniały świat" Huxleya pięćset lat wcześniej, niż zakładała książka.
Trump musiał wygrać. Jego druga kadencja może jest szokiem, ale na pewno nie niespodzianką. (...) on jest tak popularny, bo powiedział ludziom wprost, że mogą nienawidzić drugiego człowieka. Wprost, bez żadnych filtrów cywilizacyjnych. Po prostu empatia jest zła, głupia, bez sensu. Chcesz, to wylej na innych nienawiść. Czarni, kobiety, niepełnosprawni, imigranci — nie ma znaczenia.
Cały wywiad jako mini analiza trendów politycznych wyznaczanych przez zmiany kulturowe ciekawy (choć nie zgadzam się detalach, np. w tym, że Trump "musiał" — to czyste przekonanie post factum). Czy społeczeństwo konsumpcyjne będzie miało kolejnego prezydenta jak z kreskówki, bo poziom absurdu musi rosnąć? Obserwując sytuację, gdy osoby z umiarkowaną niepełnosprawnością intelektualną piszą dzięki SI coraz dłuższe wpisy blogowe, a inni na poważnie im odpowiadają, albo czytając o kolejnym hotelu w typie Gołębiewskiego powstającym jako szczyt marzeń człowieka prostego o wakacjach, patrzę w przyszłość z niepokojem.
Czy nie podobnie jest u nas? nie wystarczył PiS z autorytaryzmem prezesa, musiał pojawić się Nawrocki, a wypowiedzi Czarnka i jemu podobnych wpisują się idealnie w to, co wielu myśli i już nie boi sie powiedzieć na głos.
OdpowiedzUsuńMnie bardziej niepokoi poparcie dla skrajnej prawicy i brak skuteczności władzy wobec wybryków neofaszystowskich.
@jotko, Nina Chruszczow analizuje tamten rynek, wskazuje, że popmedia miały ogromny wpływ na kulturę i widać to od czasów Kennedy'ego. U nas pewnie jest podobnie, ale skala mniejsza, bo popkulturę i idącą za nią gnuśność umysłowo-kulinarną dopiero nadrabiamy (choć, nie powiem, z sukcesem). Od początku istnienia tego bloga widzę i piszę, jak mordy migają i mówi się trudno, ale najbardziej martwi mnie "młodzież" męska wyrosła z Młodzieży Weszpolskiej i tym podobnych.
UsuńOdniosę się do końcowego stwierdzenia o szczycie marzeń człowieka prostego....
OdpowiedzUsuńskojarzyło mi to ze swoistym ,,hasłem reklamowym,, : podaruj sobie odrobinę luksusu!
Zmiany gospodarczo-polityczne , które trwają od lat 90-tych ub.w pociągnęły za sobą zmiany w świadomości społeczenstwa. Etap zafascynowania ,,wolnością,, i tym co ze sobą przyniosła ( dobrego i złego) trzeba przejść. Nadmiar i bogate państwo nam nie grozi, więc jednostkowo , okresowo ludzie z róznych warstw podzielonego klasowo społeczeństwa ,poszukują drogi by poczuć się kimś więcej /innym niż na codzień. Hotel, hostel, camping, luksus czy szkoła przetrwania?
Tak czy owak konsumcjonizm też kiedyś osiagnie swoje apogeum. Ale na razie ,,szczytują,, pojedyncze jednostki, a całe społeczeństwa -potem ( przewroty/ rewolucje/itd) Dobrze wiedzieć co ze sobą potem zrobić....gdy jest opadająca fala. To mi przyszło na myśl ...
@wtemacie, każdy rozwój wymaga czasu. Pamiętam zafascynowanie Polaków Zachodem na początku lat 90., zalew koloru, który przysłaniał pytanie o funkcjonalność, obfitość śmieci postrzeganych jako akcesoria zamożności. Odbywało się to wówczas na poziomie całego społeczeństwa, teraz częściej obserwuję to na poziomie jednostek, wydźwigiwania się poszczególnych osób z sytuacji rodzinnych, gdzie niedobór w dzieciństwie przekłada się na marzenia jak z reklamy/programów muzycznych/instagrama: białe kozaczki, tuje wzdłuż płotu, samochód z otwartym oknem, w środku głośna muzyka. Punktem odniesienia muszą być media, bo przecież prawdziwie bogatych ludzi klasa średnia wyrosła z biedy tak naprawdę nie zna, nie spotyka ich na co dzień w swojej przestrzeni.
UsuńByc moze to kwestia pokolen, ktore weszly w zycie w okresie przemian ustrojowych....Dostepnosc do towarow zza wczesniejszej ,,zelaznej kurtyny,, uruchomila ,,wieksze aspiracje, ? u wielu. Przeplyw informacji z ,, ust do ust,, z najblizszej okolicy /rodzinie/miejscu pracy zmienil sie w globalne plotkowanie. Oddzelanie sie majetnych jako forma zaznaczenia swojego statusu w spoleczenstwie, istnialo od zawsze i przyjmuje rozne formy. Kto jest zadny wiesci z ,tzw. wielkiego swiata, - niech slucha/oglada, kto zyje wlasnym zyciem i otoczenia- niech zyje! Tak czy owak - media sa po to by informowac a w jakim zakresie z nich korzystamy i jaki maja na nas wplyw- sami wiemy najlepiej/albo i niekoniecznie. A siegajac glebiej......kto tym wszystkim zarzadza? ten kto ma w................czyli przyslowiowy leb na karku. Oby takze i rozsadek. :-)
Usuń@wtemacie, yyy, czy media są po to, by informować? Trochę tak, ale przede wszystkim są towarem, który ma współgrać z potrzebami odbiorcy. Spójrz na serial "Klan", który jednocześnie współgrał i wpływał — doklejano do scenariusza aktualne tematy (niepełnosprawność, adopcja dziecka z zespołem Downa, wybory, itd.), a jednocześnie pouczano jak żyją ludzie na poziomie (państwo doktorostwo miało gosposię, oczywiście uroczą, wspólne posiłki, herbata w filiżankach, a nie w szklankach, itd.).
UsuńNie odnoszę wrażenia, że Ktoś tym wszystkim zarządza. Owszem, ruchy podyktowane są snami o potędze, ale beneficjentów jest wielu, a rządzi nimi chaos.
Myslimy o tym samym, bo informacje potraktowalam jako ,przekaz roznych tresci,, ktorym ulegamy lub nie. Zapetlone jest wszystko wokol, bo przerwanie ciagu zaleznosci biedny-bogaty( rozpatrujac tylko pod wzgledem portfela) nasila chaos w takim samym stopniu jak brak swiadomosci, ze wszyscy od wszystkich zaleza, mimo pozornego braku polaczenia. Sytuacje kryzysowe , jak np. ta z ropa naftowa i konfliktami pokazuje to najlepiej. Skoki na gieldzie i ich wplyw na ceny towarow, ktore interesuja konsumenta na poszczegolnych szczeblach hierarchii ( konsorcja-spolki/poszczegolne firmy/pracodawca/nabywca koncowy, ktory ma kase lub jej nie ma na konkretny produkt - tez to odzwierciedla.
UsuńAle zaprzeczyc trudno, ze osoby wplywowe sa nie bez powodu tak nazywane. W jakim stopniu oddzialuja widac rzeczywiscie to w obecnych Stanach..
Zgadzam się, co do diagnozy wyborców Trumpa. I u nas jest taki elektorat: sfrustrowana masa, która tylko czekała, aż ktoś im pozwoli otwarcie siać swą nienawiść do innych ludzi, oskarżając ich o najgorsze zbrodnie. W Polsce pierwszy sięgał po taki elektorat Janusz Korwin Mikke, ale dopiero gdy w tą nutkę zaczął dąć Kaczyński, po uprzednim sojuszu z klerem, hamulce w Polaczkowie puściły. Dopóki hierarchowie katoliccy nie wydali otwartego przyzwolenia na mowę nienawiści, frustraci się hamowali, a swe podłe insynuacje powielali jedynie w kręgu najbliższych znajomych. Niestety, nastała era internetu, zorientowali się, że są całkiem liczni. Przy błogosławieństwie kleru, uznali, że to żaden wstyd być faszystą/ rasistą/ szowinistą/ komunistą. Nie mam pojęcia, jak to się rozrastało w USA, muszę założyć, że Nina Chruszczowa wie lepiej ode mnie, ale polskie kamienie milowe, to JKM, Macierewicz, Rydzyk, Kaczyński po sojuszu z klerem.
OdpowiedzUsuń@Wolandzie, Nina Chruszczow przedstawia jedną z możliwych diagnoz choroby toczącej USA. Czy słuszną? Może nie w całości, ale hołdowanie prostaczkom jako zabieg polityczny jest jak najbardziej widoczne — na tym poziomie widać ogromne podobieństwo do tego, co działo się za PiS-u i co jest myślą przewodnią Konfy. Pisząc o "prostaczkach" nie traktuję tego słowa jako obelgi, raczej jak w tłumaczeniach "Imienia róży", jest to słowo opisujące pewien trend, średnią pikującą. Politycy jadący na "prostaczkach" odwołują się do najniższych instynktów, bo te najłatwiej jest pobudzać, grać na nich. Każdy z nas ma jakieś tam skłonności do zawiści, niszczenia, wskazywania winnych poza sobą, wykorzystanie tych skłonności jest łatwiejsze, bardziej dostępne, niż uczenie szacunku dla dobra wspólnego czy wyjaśnianie skomplikowanych połączeń ekonomicznych. Edukacja wymaga czasu, odpalenie stosu to kwestia chwili.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń@wandeczko9, nigdy jakoś szczególnie nie oglądałam, moja mama miała więcej samozaparcia, ale w nastroju jej to nie pomagało. Mimo wszystko mam dużo wiary w nowe pokolenie, w jego zdolność do życia po swojemu, a nie pod dyktando instytucji totalitarnych. Potencjalnie może to zmienić Kościół (nic tak nie daje do myślenia, jak brak kasy).
UsuńPlan był minimalny, więc aż tak bardzo nie dopadła mnie frustracja z powodu braku możliwości wyjścia w góry. Pogoda niestety zbyt niestabilna.
.Nigdy mnie Stany nie ekscytowały, ale zawsze zastanawiałam się, skąd bierze się w Polakach taka skłonności do naśladowania właśnie Stanów, a nie np Kanady.Głupie społeczeństwo zasługuje na rządy głupich przywódców, których sobie wybierze na swój obraz i podobieństwo, szkoda tylko tej 1/3 normalnych ludzi chcących normalnie, godnie i bez strachu żyć we własnym kraju.U nas obawiam sie,ze po raz kolejny oszołomstwo urządzi nam kraj.
OdpowiedzUsuń@ja-Ewo, ponieważ Stany miały zawsze lepszy PR, a ludzie mają skłonność wierzyć w to, co ktoś o sobie mówi? Machina propagandowa USA jest potęgą, mam tu na myśli przede wszystkim przemysł rozrywkowy, który wsącza nam obrazy o pewnej rzeczywistości. Reklamy były w filmach amerykańskich obecne od zawsze, podobnie filmy/seriale narzucały narrację, kto jest obecnie wrogiem politycznym. I to nawet nie jest tak, że jest to produkt dla obcokrajowców, dla Europy. Przede wszystkim sami Amerykanie wierzą w ten obraz, nawet gdy o poranku z brudnego okienka wynajmowanego domu na kółkach widzą kilometrowe pola kukurydzy i niewiele ponad to.
UsuńWarto chodzić na wybory.
Warto głośno wyrażać swoje poglądy (czyli łoj łoj łoj dzielić naród ;)).