green tea.
Location: Il Forno, 90 West St, Drogheda, Co. Louth.
Niektóre miejsca otworzyły się wykorzystując pierwszy dzień, gdy mogą. Skorzystaliśmy z tego, aby nieco wyjść z jaskinii. Jest mi teraz syto i ciepło, myrdam paluszkami pod kołdrą.
green tea.
Location: Il Forno, 90 West St, Drogheda, Co. Louth.
Niektóre miejsca otworzyły się wykorzystując pierwszy dzień, gdy mogą. Skorzystaliśmy z tego, aby nieco wyjść z jaskinii. Jest mi teraz syto i ciepło, myrdam paluszkami pod kołdrą.
Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.
***
Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.
A to Ty nie wiesz, ze kosciol nakazuje spanie z lapkami NA koldrze? :)
OdpowiedzUsuńNigdy się nie słuchałam, myrdam paluszkami i bez kołdry ... nawet dobre rady misia Kaczkowskiego, który by powiedział, że mnie kocha, nic tu nie poradzą — jestem odporna na psychokatopolo manipulacje ;d
UsuńU nas tylko na wynos, dziwnie wygląda, gdy ktoś idzie z pojemnikiem do auta i tam zjada...
OdpowiedzUsuńU nas w lockdownie niektóre miejsca oferowały jedzenie na wynos, ale są też takie, które ze względu na wydatki przy zamykaniu/otwieraniu i kwestię pomocy finansowej od państwa są zamknięte od wiosny i nie planują się otworzyć wcześniej jak w nowym roku — tak bardziej się im opłaca.
UsuńNam dopiero niedawno zamknęli. Może przed światami otworzą.
OdpowiedzUsuńZazdro
U nas intencja była taka, żeby lockdownem obniżyć zachorowania przed świętami. A teraz myślą już o akcji szczepienia po nowym roku. Czekam na te dobre zmiany z niecierpliwością.
UsuńTęsknie za tym...
OdpowiedzUsuńza miejscami gdzie można się nasycić zapachem i smakiem, ale i rozmową chłonąc jednocześnie szmery rozmów przy innych stolikach. Za tą atmosferą.
Ja również, dlatego pomimo mrozu wybryknęliśmy na miasto. Kraciasty siedział naprzeciwko mnie wzruszony :)
UsuńNie widzę Ciebie w czytniku, a tylko na fb, ale chyba się nie znam!
OdpowiedzUsuńNie obserwujesz mojego bloga, więc mnie nie ma w Twoim czytniku, tak mi się przynajmniej wydaje. Pozdrawiam :)
Usuńno, to ja od wczoraj bardziej domowy, ale nie ze względu na epidemię, tylko na aklimatyzację i socjalizację nowego kota, którego opiekunka zrobiła mu niedawno to, czego kotu się nie robi... i łatwo nie będzie...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
A to ciekawe, jaka to rzecz (pomyślałam od razu o głaskaniu po brzuszku i tylnych łapulkach, ale trudno mi sobie wyobrazić długofalowe konsekwencje).
Usuńno nieee... Szymborskiej nie czytałaś?... jak widać ukryte założenia niekoniecznie działają :)
UsuńNo i właśnie, że czytałam, a moje myśli były tak od tego dalekie, że dopiero nazwisko poetki mnie naprowadziło. Bo jestem po jasnej stronie mocy, jest grudzień, zaraz dnia będzie przybywało, a lud się zaszczepi i nastąpi happy end, więc wszyscy mi znani człekokształtni, których lubię, mają zakaz umierania (nielubianych nie przymuszam).
Usuń:) U mnie też wiele miejsc do zobaczenia w Polsce. A na świecie to nawet nie będę myślał.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Trzeba wyruszać, kiedy można :) Pozdrawiam.
Usuń