Zespół Perfect opublikował nowy klip, w zapowiedziach ostatni w ich karierze.
Obejrzałam.
To chyba powinno stać się dużo wcześniej. Zejście ze sceny mam na myśli.
Uznaję potrzebę protest songów, wypowiedzenia się na temat tego, co jest.
Po wysłuchaniu patetycznych zawijasów, wracam do Voo Voo.
może być, ale dupy nie urywa, ja tam wracam do Romana:
OdpowiedzUsuńhttps://youtu.be/Q7ShVsn26Kg
p.jzns :)
Imię Roman kojarzy mi się z niespełnionym szefem MEN. Wracając do teledysku: Transowa muzyka, do której jako obraz podłożono tancerkę nagrywającą swój taniec na tle protestu żółtych kamizelek. Przemoc, wściekłość, bezsensowne zniszczenie i ona. Jest za, czy przeciw? Jest sama, jak śpiewak z utworu Llacha, najbardziej spopularyzowanego w Polsce przez wersję Kaczmarskiego. "Ten z nami, ten przeciw nam... Kto sam, ten nasz największy wróg..., a śpiewak także był sam!" Szalona, czy natchniona? Jedni się przyłączają, inni czują podstęp i mają pretensje. Nie chcę wartościować utworów Kata i VooVoo, ale ten drugi wymaga większej koncentracji i ruszenia głową.
UsuńTekst musiałam sobie przeczytać, bo słownictwo okazało się geologiczno-górskie. Nawet sprawdziłam słowo "piarg". Ale muza spoko.
UsuńNie byłam fanką Perfectu z czasów Hołdysa, za dawno to było, ale zauważam różnicę na minus, gdy porównuję to, co tworzyli 40 lat temu z ich produktami z ostatnich lat. I nie chodzi o to, że grają w innym stylu, bo przecież każdy sobie styl może zmienić i nadal być w tym co robi fantastyczny. Ale jak mi przychodzi do głowy, że dana piosenka jest skrzyżowaniem Eda Sheerana z patosem Budki Suflera, ale z tych low low times, to po prostu nie jest dobrze.
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
OdpowiedzUsuńNiepokonanym
Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką, której nikt
Nie zdąży minąć, nim minie czas.
Sami to wyśpiewali. Do słów Bogdana Olewicza muzykę ułożył zmarły w roku 2000 Andrzej Nowicki (ten sam, który z Waglewskim, Hołdysem i Morawskim nagrał płytę "Świnie". To był ten czas, gdy Perfect mógł wraz z nim odejść NIEPOKONANY. Nie dlatego, że to jakaś szczególna data. Czas określa pomysł na dalszą twórczość. Każdemu artyście. Olewiczowi pomysły zaczęły się kończyć mniej więcej wtedy właśnie, a nikt ze składu grupy nie potrafił dodać do tego wartości muzycznej.
VooVoo cały czas wymaga pracy mózgu, podczas kiedy Perfect z początkiem XXI wieku ruszył w kierunku "jak krowie na rowie" oraz "byle przy myśleniu nie bolało".
Może nie powiedziałabym, że powrotem zaprzeczyli legendzie Perfectu, bo legendy to czasem takie pustosłowie, że wiesz ... ale nie uważam, żeby krajowy rynek muzyczny bardzo na tym powrocie w latach 90-tych zyskał. Nagrali kilka dobrych piosenek coraz bardziej osuwając się w pop.
UsuńVoo voo jest the best!!
OdpowiedzUsuńW spokoju, "marudności" Waglewskiego jest metoda. Niby nie był tak wyrazisty jak wielu innych liderów zespołów rockowych z czasów, gdy Voo Voo zaczynało karierę. Ale to widać robi lepiej dla twórczości :)
UsuńKlik dobry:)
OdpowiedzUsuńJakoś... Nie wpadło mi ani w ucho, ani w serce.
Pozdrawiam serdecznie.
Nie wiem o której muzyce mówisz, ale o gustach możemy podyskutować ;)
UsuńStary Perfect TAK, "ostatni" tak sobie, Voo Voo nie moje klimaty. Chociaż np. Waglewski z Maleńczukiem całkiem fajnie "współgrają".
OdpowiedzUsuńStary Perfect mamy na cd, część płytoteki Voo Voo również. Z wiekiem doceniam rzeczy, których nie słuchałam w latach 80-tych, bo byłam za młoda.
Usuń