Urodzenie niechcianego dziecka, skazującego matkę na poświęcenie, jest niewolnictwem.
Dzień dobry.
Urodzenie niechcianego dziecka, skazującego matkę na poświęcenie, jest niewolnictwem.
Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.
***
Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.
Dziecku także należy współczuć w takim wypadku...
OdpowiedzUsuńZapewne tak. Pytanie tylko, czy głównym, pożądanym tokiem naszego życia jest, aby łatwo nam było wyszukać kogoś, komu należy współczuć. Jak to jest z tym cierpieniem? Czy aż tak uszlachetnia?
UsuńCierpienie wcale nie uszlachetnia, wręcz przeciwnie!
UsuńTwierdzisz coś innego, niż nauczyciele próbują wmówić w szkole uczniom poprzez specyficzny dobór lektur (nie twierdzę, że te lektury są czytane, ale parę hasełek ze streszczenia potem w głowach zostaje, szczególnie tym mniej lotnym). Zgadzam się z Tobą.
UsuńProwokujący cytat. Proponuję go uzupełnić o kontekst, który pozwolę sobie przytoczyć:
OdpowiedzUsuń„22 października TK udowodni, że w czasach zarazy, gdy każde życie jest tak cenne dla PiS-u, ”żadne dziecko nie może zostać zabite przez Polkę”. Bo Polki nie mają wolnej woli, podobnie jak nasi niewolnicy - psy. To właściciel decyduje o najważniejszych aspektach życia i śmierci swego czworonoga. Urodzenie niechcianego dziecka, skazującego matkę na poświecenie jest niewolnictwem”.
Cała wypowiedź jest w linku pod nazwiskiem pisarki.
UsuńZnam całość, stąd pozwoliłem sobie uzupełnić cytat. Swoją drogą, szkoda, że w notce brak osobistego komentarza do tego cytatu.
UsuńOsobisty komentarz powoduje, że osoby zniechcęcone tym, że opinia autorki bloga nie jest tak zajebiście identyczna z opinią komentatora, albo rezygnują z komentowania, albo są zbyt ostrożni :) Dobrze Cię znowu widzieć. To co myślisz?
UsuńW mojej opinii całe piękno blogowania uwypukla się w komentarzach. Może nawet nie tak przez ilość odwiedzających, ile przez polemikę, w której unika się inwektyw.
UsuńWeźmy ten przykład cytatu Gretkowskiej. Mógłbym napisać, że się z nią zgadzam, albo nie zgadzam, ale to ucina dyskusję. Nigdy nie poznasz motywacji tej opinii, bo sama się do tych słów nie odniosłaś. Fakt, jednym to wystarcza, ale nie wyobrażam sobie tu żadnej inspiracji do dialogu będącego podstawą wzajemnych relacji. Powiesz mężowi wieczorem przy kominku „Jutro pójdę do fryzjera”, odpowie „uhm” ;) Palniesz mu jakimś cytatem, a on pomyśli, że z księżyca spadłaś, bo akurat nie nadaje na Twoich falach. To tylko przykład, wszak blogerzy to nie znudzeni zbyt długim wieczorem małżonkowie... (wszelkie podobieństwo do realnej sytuacji całkowicie przypadkowe) ;)
Bardziej od tego, czy się kto ze mną zgadza czy nie zgadza, interesuje mnie, co ta osoba myśli :) Wiem, że ludzie generalnie piszą blogi, żeby tworzyć wokół siebie grupy wsparcia, mnie tego typu relacja interesuje słabo, nie potrafię się jej poświęcić, zbyt łatwo rozpraszam się ciekawostkami z mojego realnego świata i nie dostarczam Czytelnikom ilości satysfakcji odpowiedniej do podtrzymania tak delikatnej formy relacji. Piszę więc tak, jak piszę. Dowiedziałam się, co myślisz. Dzięki :)
UsuńCytat wyrwany z konteksu nie jest jednoznaczny.
OdpowiedzUsuńPod nazwiskiem (które zawiera link), jest kontekst. Przyznam jednak, że jestem zaskoczona. Sądziłam, że słowa "niechciane", "skazujące" i przede wszystkim "niewolnictwo" są dość jednoznaczne.
UsuńI właśnie dlatego, ze są tak bardzo jednoznaczne zdanie jest przerażające, trudno uwierzyć, że te słowa znaczą to, co znaczą.
OdpowiedzUsuńZastanowiłam się przez chwilę nad słowem niewolnictwo i doszłam do wniosku, że jest w nim więcej warstw. Bywa przecież niewolnictwo dobrowolne (w przeszłości ludzie podpisywali kontrakt na ileś lat niewoli w celu np. spłacenia długu).
UsuńCzy kobieta w pewnym momencie staje się własnością państwa, które rozporządza jej ciałem? Bo jeśli tak, to kobieta spełnia kryterium bycia niewolnikiem. Ilu ludziom w Polsce taka myśl przeszkadza?
Ale są też kobiety, które same chcą się poświęcać dla dzieci. Uważają to za matczyną misję. Nie wiem, czy jest to dyktowane wychowaniem, wiarą, czy jeszcze czymś innym np. taki charakter cierpiętnicy. I te kobiety robią krecia robotę pozostałym. Myślenie jest takie- skoro jedne potrafią i chcą, to inne też powinny potrafić i chcieć. Nie bez przyczyny trąbi się ciągle o tzw. matce - Polce, która to ma swoje funkcje macierzyńskie (głównie) wpisane w tradycję (narodową). To ona jest społecznym bohaterem w tutejszej rzeczywistości.
UsuńZgadza się @Jaskółko, wiele kobiet tak sobie planuje życie, i nawet słyszę/czytam, że po to się żyje. Że była zabawa, a po ślubie umartwienie, trzeba wydorośleć, praca nad związkiem, wejście w rolę, obowiązki. Nie twierdzę, że życie nas nie zmienia, ale tak gwałtowne przejście od radości młodości do starości po ślubie jest dla mnie nienormalne, obarczone smutkiem i zbyt dużymi wymaganiami w kierunku dzieci. Bo matka to tylko rola, tak jak wiele ról jest przejściowa i przede wszystkim nie do zastosowania w każdej sytuacji. Są kobiety, które wchodzą w rolę matrony próbując matkować całemu światu. A przecież nawet swojemu dziecku kiedyś trzeba przestać matkować.
UsuńNiechciane, to niechciane. Nie chcę i nikt nie ma prawa zmuszać mnie do "chcę". A sformułowanie "żadne dziecko nie może być zabite przez Polkę..." (Matko jedyna, ZABITE???????!!!!!) jest skandalicznie wredne.
OdpowiedzUsuńPytam się, czy ktoś zmusza do czegoś faceta Polaka w ten sposób? Szantażem emocjonalnym na takim wysokim "C"?
Ten fragment wypowiedzi został podłapany przez prawicowe gazetki. W ogóle pewnie wypowiedzi Gretkowskiej bym nie poznała, gdyby nie moja sekretna followerka, która wyłapuje takie smaczki i daje je u siebie. Wiesz, wydaje mi się, że mężczyźni też mogą zetknąć się z wymaganiami "prawdziwych" Polek, choć nie są one tak penisowo-waginalne jak w tym przypadku. Do mężczyzn zagadnienie nierównego traktowania ze względu na płeć dociera dopiero w przypadku rozwodu, gdy jest walka o opiekę nad dzieckiem - wtedy źle to znoszą. Wielu z nich nie ma jednak żadnego problemu z tym, że kobiety muszą to znosić przez większość życia.
Usuńcytat wydaje mi się trafny i bardziej mi się podoba wyrwany z kontekstu, niż cały kontekst, który jest zamulony dywagacjami na temat etymologii nazwy "Słowianie", co już mi się mniej podoba...
OdpowiedzUsuń...
a tak przy okazji zwierzę Ci się /aczkolwiek nie skrycie, bo nie robię z tego tajemnicy/, jak motywuję swój feminizm /ten nurt, odłam, który uważam za okay/: "bo niewolnice są nudne"...
p.jzns :)
Uznałam, że w tym zdaniu zawarte jest wszystko, co trzeba - i opinia, i prowokacja (nie opanowałam się tylko przed dopisaniem przecinka). Przyznam Ci, też nie skrycie, że bardzo mi się spodobało jak niektórzy nie wiedzą, co napisać, gdyż obok nie umieściłam swojej opinii na temat tego zdania ;). Będę tak robiła częściej ;p
UsuńUzasadnienie się mnie podoba bardzo :)
mnie akurat to się podoba, taka formuła konstruowania postów... czy zawsze bloger/ka musi pokazywać cały tyłek /w sensie: werbalizować otwartym tekstem swoją opinię/?... blogowanie jest sztuką, a nie artykułowaniem jedynie zdań w stylu: "ja lubię marchewkę, a kto nie lubi, ten jest brzydki"...
UsuńIlu blogerów, tyle technik i potrzeb. Nawet otwarty tekst ma różne intencje. Znam blogerów, którzy wyrażają swoją opinię, żeby móc pokłócić się z tymi, którzy się w komentarzach z nimi nie zgadzają. Ale znam i takich, którzy wyrażają swoją opinię tylko dlatego, bo zakładają, że jawność ich poglądów to jednoczesny sygnał braku zaproszenia osób o innych poglądach - ci blogerzy czują się obrażeni, wręcz najechani przez obcych, gdy czytają opinie krytyczne/refleksyjne, bo dyskusje pod postem w ogóle nie były ich intencją.
Usuń