Thursday, March 7, 2019

In a cup of ...



tea.
Location: Ruby Ellen's Tea Room, Marian House, Newry St, Liberties of Carlingford, Carlingford, Co. Louth.
Time: Tuesday afternoon ...

... my right glove had a disastrous adventure, but I had no idea about it until yesterdays's morning. It was left under our car on Newry St. and had to spend a lonely night there. Its button fell off but the glove is alive and waiting for me. Otherwise, it was a splendid day ... we were at jewellery store ... ya know ...



green tea.
Location: Rachel's Cafe & Deli, Market Street, Trim, Co. Meath.
Time: yesterday.

Domykając sprawę zaginionej rękawiczki pojechaliśmy do Trim obejrzeć tamtejszy normandzki zamek. Piszę o tym na Galaktycznej (i jeszcze o pewnym czeskim filmie). Rzeka Boyne była wczoraj bardzo porywcza. Mimo wszystko czuć już wiosnę, która w Irlandii zaczyna się w końcu 1 lutego celtyckim świętem Imbolc.

19 comments:

  1. Słowianie obchodzą Jaskółkę /Wołanie Wiosny/, ale dopiero 1 marca, to jest pomiędzy Welesowymi Godami (9 lutego) i Jarymi Godami (21 Marca)...
    p.jzns :)...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Podobają mi się te wszystkie nazwy. I spójrz @PKanalio, młodzież czesto jest zafascynowana celtyckimi zwyczajami czy symboliką, a przecież słowiańskie obyczaje też są super odjechane i można na ich podstawie tatuaż machnąć że hej ;)

      Delete
    2. i machane są, widziałem...

      Delete
    3. Wciąż jednak zbyt mało ... ;D

      Delete
  2. Herbaciarnia Ruby bardzo w moim stylu, lubie stara porcelane i wlasnie tak mieszana, inna filizanka, inny spodek. Naprawde wierze ze herbata lepiej smakuje z pieknej, antycznej filizanki. I jeszcze na takim pieknym obrusie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. W tej herbaciarni wszystko jest nie od pary, nawet łyżeczki jak zbierane na pchlim targu. I to mi się podoba, poza tym mają pyszne ciasta :D

      Delete
  3. Woda! Nie tak cudna i wielka jak morska, ale woda! Żywa, płynąca... Zahipnotyzowała mnie, niczego więcej nie widziałam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. pewien mój znajomy, fascynat Kabały, I-chinga i psychoanalizy twierdził, że gdy śni się woda, to oznacza /cytuję/ "blok na seksie"... coś w tym jest... kiedyś śniła mi się woda, a gdy się obudziłem okazało się, że mam kaca i faktycznie ten seks był jakiś mocno zblokowany... innym razem podczas wchodzenia na Czerwone Wierchy w gorący dzień widziałem w kosówkach w ramach fata mruganej butelki z Mazowszanką... i seks wtedy był również absolutnie wykluczony...
      lol...

      Delete
    2. @PKanalio, nie siej defetyzmu :D Żywa woda to wspaniała sprawa. Nawet, gdy jest trochę groźna, hipnotyzuje mnie, tak jak pisze @Frau Be. A w "bloki na seksie" z powodu snu to ja nie wierzę, podobnie jak w kabały i psychoanalizy.

      Delete
    3. seks w wodzie jeszcze wspanialsza... w żywej... ale nie takiej z glonami, tylko z rybkami szmyrającymi...

      Delete
    4. Zacznijmy od tego, że ta woda to nie mój sen, a filmik na blogu :) i żadnych fantasmagorii też nie widuję. Jestem rzetelną, wodolubną fanką mórz i oceanów, tudzież innych akwenów, od kałuży po syfon z woda sodową :)

      Delete
  4. No, no, ciekawam bardzo...
    Z takiego kubka pijał mój dziadek, zawsze z łyżeczką w herbacie, tak lubił...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Masz na myśli to drugie zdjęcie? Mój dziadek pił herbatę ze szklanki w metalowym koszyczku. Kwestii łyżeczki nie pamiętam, ale pamiętam, że mieszać należało głośno ;P

      Delete
    2. w sumie to mam podobny, taki "ukochany" kuban na herbatę, a czasem na barszczyk lub bulionik, z logo papierosów "Wave", kiedyś dostałem na jakimś stoisku na bazarze jak dodatek do "sztangi" tych papierosów... do tego "ukochana" łyżeczka, której pilnuję bardziej niż telefonu, bo do niej zadzwonić się nie da... ten zestaw myję sobie osobno, nie pospolituje go z resztą "statków" w zmywarce...
      w domu rodzinnym były szklanki, ale na spodeczkach, koszyczków nie używaliśmy... jak byłem kajtek, to Babcia mi studziła herbatę przelewając w te i nazad do metalowego kubana... a na dzwonienie łyżeczką i na moje próby wydłubania sobie nią oka było fukane, ale tak raczej kontrolnie... zresztą do tej pory jej nie wyjmuję z tego kubana...

      Delete
    3. a ja mam ulubiony kubek w owce fruwające między gwiazdami
      taki sobie , hmmm - symboliczny :)

      Delete
    4. @Malino M, mój ulubiony kubek w Irlandii jest w ... krowy :D

      Delete
  5. A ja mam stare filiżanki w spadku ,mają chyba już ponad 100lat. I boję się z nich pić ,by czasami nie pękły.Mają bardzo cieniutką porcelanę..Ale jutro z córcią wypijemy w nich kawusię...Buziaczki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miałam kiedyś sezon na zbieranie porcelanowych filiżanek. I teraz stoi ich w domu rodzinnym kilka, każda z innej parafii. Pozdrawiam.

      Delete
  6. Ze szklanki w metalowym koszyczku pijali moi rodzice, ale łyżeczki kazali wyjmować, bo twierdzili, że w przeciwnym razie oko sobie wyłupiemy. Natomiast rodzice matki byli zwolennikami ładnej porcelany od "wielkiego dzwonu" i trwałego fajansu na co dzień. Pozdrawiam.

    ReplyDelete

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim.
Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, take your time.
***

Please, DO NOT comment as Anonymous.
Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated.