niedziela, marca 31, 2019
In a cup of ...
tea.
Location: The Garden Terrace, at Terminal 1, Mezzanine Level, Dublin Airport.
Time: last Friday morning ...
I left home without breakfast and I was so hungry that even half irish was something acceptable. Kraciasty was there with me and it was the best part of that morning 💖 And the views. When we were travelling over the Broadmeadow River the landscape was shrouded in mist.
2 komentarze:
Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.
***
Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Niezły bałaganik na stoliku. Fasolka z kiełbaską?
OdpowiedzUsuńWychodząc z domu bez śniadania można poczuć wilczy głód w najbardziej niespodziewanym momencie ;-)
Po trzech godzinach snu nie miałam najmniejszej ochoty na wczesne śniadanie, ale jednak przed lotem zjeść trzeba :) Na zdjęciu jest 1/3 irlandzkiego śniadania, na czarny i biały pudding nie miałam ochoty.
Usuń