środa, sierpnia 08, 2018

In a cup of ...


green tea.
Location: at friends' house, Dundalk, Co. Louth.
Time: Monday, my day off.

Dinner, then we watched "Miasto 44" (2014), a love story movie set during the hell of the Warsaw Uprising. It's nice to have friends we can pop by to for a visit between various idle activities.

Chmurzy się, zaraz założę ineksprymable i jedziemy oglądać cudzy park.
W Polsce właśnie pożegnano na cmentarzu Korę.

4 komentarze:

  1. Dawno nie byłam na Powązkach...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wczoraj kilka kropli spadło wieczorem, i tyle...a z moich oczu kilkanaście łez...

    OdpowiedzUsuń
  3. ostatnie pożegnanie za nami ... a życie toczy się dalej .

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.

***


Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.