filtrowanej czarnej.
Miejsce: Nostress, V Kolkovně 9/9, 110 00 Staré Město, Czechia.
Czas: trzy dni temu, wtorek po południu.
Za oknem zaczyna padać na pomnik Kafki, pani podająca kawę robi dziwne miny i chyba nie do końca rozumie po angielsku.
turecká káva .
Miejsce: Lucerna Café,Vodičkova 704/36, 110 00 Nové Město, Czechia.
Czas: dwa dni temu, środa przed południem.
Czy nie piękny jest ten koń i dziwaczne, secesyjne opakowanie grzejników? Żałuję, że nie mogę pójść do kina Lucerna na nieme kino. Na szczęście pada, kółka walizki myją się z kurzu. Do widzenia, Prago.


Też masz dwa blogi? To tej pory komentowałem tylko wordpressa... Wiesz, gapiłem się na tego konia tam, widzę go tu, i za cholerę nie mogę pojąć co autor miał na myśli... :-) Choć i u nas stawia się dziwne rzeźby i pomniki...
OdpowiedzUsuńOd lat mam bloga prywatnego tutaj na blogspocie, więc i profil był. Uruchomiłam to miejsce, żeby było widać, że trochę żyję :P
UsuńTo jest pomnik padłego konia :-D
Dziwnie jest żegnać się z miejscem, w którym zapuściło się korzenie. Nie musiał być to długi okres czasu, wystarczyła wizyta, ale czuć było ten klimat. To miejsce ma to coś, przyciąga, chce się tam zostać dłużej... Ileż ja miałam już takich miejsc :) Pod koniec podróży zawsze wypadało się pożegnać - jakaś kawka czy coś :)
OdpowiedzUsuńKawka obowiązkowo - właśnie była, zupełnie przypadkowo. A Praga jeszcze się zdarzy, nadal przecież jest :-)
UsuńPani podająca kawę dziwnie patrzy? Z Pragi mam wspomnienia dwojakie - piękne miasto i marna obsługa w lokalach, kawę wypiłam, a lodów nie podali...
OdpowiedzUsuńA wiesz, że mamy podobne odczucia? Zastanawiałam się, czy chodzi o to, że do Pragi przyjechaliśmy bezpośrednio z Irlandii. Tutaj jakieś skrzywienia, brak uprzejmości prawie się nie zdarza, a przypuszczam, że gdy ktoś myli zamówienia, to jest przynajmniej miły :-)
Usuń