Przy okazji spodziewanego pogrzebu Stanisława Tyma, niejako sam odgrzał się temat niemądrych zwyczajów funeralnych w kraju matczystym. Natrącałam już kiedyś, co o tym myślę. Tym chciał, żeby jego prochy rozsypano w miejscu, które lubił. Technicznie po śmierci nie będzie to miało dla niego żadnego znaczenia, ale uznaję i praktykuję obyczaj wg którego trzymanie się planów ludzi zmarłych dotyczących ich samych jest po prostu oznaką życzliwości i ostatniej przysługi. Niech mają po śmierci, jako sobie życzyli, gdy byli. Przepisy w Polsce są na razie jakie są. Mam nadzieję (chcę sobie wyobrażać), że pan Staszek miał dobrych przyjaciół, którzy do jego oficjalnej urny wsypią odpowiednią ilość piasku.
czwartek, grudnia 12, 2024
30 komentarzy:
Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.
***
Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
A czy przyjaciele będą mieli dostęp do urny oficjalnej?
OdpowiedzUsuń@Asenato, jeśli przyjaciele będą jednocześnie rodziną, odpowiedź brzmi na pewno "tak". Myślisz, że można się przyjaźnić z rodziną?
UsuńTak to jest, że rodzinę dostajemy z przydziału.
UsuńPrzyjaciół dobieramy sobie sami.
Czyli jakby nie patrzeć jesteśmy w trochę innym stopniu zażyłości.
"Mam nadzieję, że pan Staszek miał dobrych przyjaciół, którzy do jego oficjalnej urny wsypią odpowiednią ilość piasku."
Czy dobrze zrozumiałam, że należy odsypać trochę prochów i puste miejsce uzupełnić piaskiem?
Miałam już kilka pogrzebów z urna i nigdy jako rodzina do rąk własnych jej nie dostaliśmy.
Dlatego mnie zaciekawiło jak ma zostać to zrobione.
I nie wiem kto zajął się pogrzebem
@Asenato, ale co w takim razie z tymi historiami o miłości rodzinnej? Myślisz, że to tylko mit, że rodzice kochają dzieci, a dzieci kochają rodziców?
UsuńCzy ja wiem, czy trochę? Ja bym odsypała wszystko. Np. Kurski pisze w swojej książce, że jego mama była rozsypana do kilku urn (tak zrozumiałam), więc miał co pochować tam, gdzie ona chciała (oficjalny grób jego matki i oficjalny pogrzeb z pompą był gdzie indziej). A w temacie, czy dostaje się urnę do rąk, pytaj Hebiusa. Ostatnio prowadziliśmy podobną dyskusję i jego wersja brzmi (na tamten moment), że takie rzeczy są możliwe.
"rodzice kochają dzieci, a dzieci kochają rodziców"
UsuńSama to poniekąd określiłaś jako miłość rodzinna.
Przyjaźń taka typowa (nie zawsze trwała) to jednak co innego.
Chociaż więzy rodzinne też oparte są na przyjaźni, jako dodatek nieraz.
Ale trzeba pamiętać, że z rodziną to najlepiej wychodzi się na zdjęciu 😉
Muszę sobie przypomnieć jak to u Kurskich było .Ale najpierw muszę sobie przypomnieć gdzie książkę wcisłam.
Tym będzie pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.
Raczej nie wydaje mi się, żeby komuś do głowy przyszło, robić podmianki w urnie.
Jakbyś określiła miłość rodzinną, w takim razie? Jako coś bez szacunku i respektowania cudzych granic?
UsuńNie wiem dlaczego miejsce pochówku o którym piszą w gazecie miałoby coś zmienić, gdyby była jakaś umową pomiędzy zmarłym a przyjacielem/bliskim (oczywiście taka umowa to tylko moje życzenie; może faktycznie Tym pod koniec życia nie miał żadnych kochających, znaczących relacji z ludźmi).
Nie rozumiem
UsuńDlaczego miłość rodzinna ma być "szacunku i respektowania cudzych granic"
Jeżeli juz napisałaś o miłości rodzinnej ,to w tym określenie zawiera te fundamenty przywiązania, opieki, szacunku i tak dalej.
Trzeba odróżnić miłość rodzinna od więzów rodzinnych.
Więzami rodzinnymi jesteśmy złączeni na zawsze.
Ale niekiedy brak w nich miłości rodzinnej
Wróćmy do początku
" że pan Staszek miał dobrych przyjaciół"
Przy takim sformułowaniu raczej nie miałam podstaw sądzić ,że chodzi o kogoś z rodziny
Napisałaś
"jeśli przyjaciele będą jednocześnie rodziną"
Tak rodzina opiera się też na przyjaźni.
Ale jest trochę inną przyjaźnią niż ta koleżeńska.
Przykłady
Masz kolegę Olka
Jesteście już na stopie przyjaźni
Przedstawisz go jako-mój przyjaciel Olek
Masz też brata Alka
Też między wami jest przyjaźń
Ale jak go przedstawisz-mój brat Alek
Ta druga przyjaźń powiązana jest więzami rodzinnymi.
Pierwsza wyrasta z koleżeństwa.
Dlatego uważam, że nie do końca są tożsame.
Ale się rozpisałam 😏
@Asenato, you're welcome ;)
UsuńNie ma tu nic do rozumienia. Napisałam w poście o przyjaciołach, Ty wyraźnie zinterpretowałaś mój wpis tak, że przyjaciele nie są rodziną (nie wiem dlaczego, ja bym w ten sposób nie pomyślała). Zaczęłaś nawet tłumaczyć, że rodzinę dostajemy z przydziału, czyli nie musi nas nic łączyć. Teraz z kolei piszesz o miłości rodzinnej (że jednak to jest coś tam coś tam). Ale gdybyś naprawdę tak myślała od razu, przecież zaliczyłabyś rodzinę do przyjaciół ... tak uważam.
Nie wiem jaka to jest przyjaźń koleżeńska. Przyjaźń to przyjaźń, koleżeństwo to koleżeństwo. Przedstawiając się, najpierw przedstawiamy relację rodzinną, bo taki jest zwyczaj. Ten zwyczaj przedstawiania relacji rodzinnej nie mówi nam nic o przyjaźni. Alek może być przyjacielem, albo wrogiem, ale jak wyszliście z jednej cipki, to zawsze jesteście rodzeństwem ;)
To jak to jest z tym miejscem pochówku zmieniającym wszystko? (mówimy oczywiście cały czas o sytuacji hipotetycznej; nawet nie wiem, czy info o Tymie pragnącym zostać rozsypanym w ulubionym miejscu nie jest fake newsem, ale Twoja pewność, że skoro Powązki, to nikt by się przecież w podmienianie prochów nie bawił, zaintrygowała mnie).
"przyjaciele nie są rodziną (nie wiem dlaczego, ja bym w ten sposób nie pomyślała)"
UsuńTrochę mnie to dziwi 😏
" rodzinę dostajemy z przydziału, czyli nie musi nas nic łączyć."
Łączą nas więzy rodzinne, nie musi miłości rodzinna.
Może trochę to dziwne, ale to dwie różne sprawy.
Rodzina to jedno, przyjaciele to drugie.
Rodzina też jest oparta o przyjaźń
Przyjaźń jest pogłębionym koleżeństwem. Czyli koleżeństwo bywa wstępem do przyjaźni.
Kolegów, koleżanek można mieć sporo.
Przyjaciel to wyższy stopień zażyłości oparty na lojalności, przywiązaniu, zaufaniu i tak dalej.
Jeszcze raz powtórzę
Jak dla mnie są przyjaźnie oparte na więzach rodzinnych. Na przykład małżeństwo-nieraz z wielkiej miłości, ostaje się tylko przyjaźń. Która zapewnia trwałość związku.
I te które wyrastają z koleżeństwa.
"Alek może być przyjacielem, albo wrogiem"
Tak, ale w pierwszej kolejności będzie bratem.
Co do Tyma ,jak pisałam wcześniej
Nie wiem kto zajął się załatwianiem uroczystości
Ale dla mnie pogrzeb jest ostatnim aktem powinności wobec zmarłego.
I nie wiem czy ktoś " zabawiłby się podmienianie prochów".
Poza tym każdy z nas może mieć jakieś propozycje dotyczące własnego pogrzebu.
Co nie znaczy, że z różnych przyczyn zostaną one spełnione.
@Asenato, w zasadzie nasza rozmowa toczy się tak jak przewidziałam. Uznałaś zupełnie naturalnie, że rodzina nie wpada do grupy "przyjaciele", dając do zrozumienia, że ciepłe relacje rodzinne to mit. Gdy Cię jednak zapytałam, czy to mit, musiałaś ruszyć w stronę pokrzepiającego teoretyzowania, że to jednak nie mit, tylko inna miłość (rodzinna). Teraz znowu odkrywasz przede mną, że rodzinę łączą jakieś więzy, ale nie musi miłość. Zgadza się. Tak myślę, że rodzinę mogą łączyć więzy - podległości, zależności, itd. Rodzina może też być przyjaciółmi. To się jednak bardzo rzadko zdarza. Tak rzadko, że wiele osób zaprzeczy, że tak może być i Ty zrobiłaś to w swojej pierwszej, naturalnej wypowiedzi. Ja uważam, że rodzina może się przyjaźnić, Ty w to szczerze wątpisz, ale chyba uważasz, że trzeba to jakoś uzasadnić, żeby to źle nie wyglądało. Wierz mi, że tutaj nie musisz ;)
UsuńNie ma potrzeby tłumaczenia co to jest przyjaźń. Ważne, że w pierwszej, szczerej reakcji nie pomyślałaś, że matka lub córka może być przyjacielem.
Wracając do nieszczęsnego Alka (jeszcze raz) w naszej kulturze najpierw się przedstawia obcym więzy rodzinę, dopiero, gdy ich nie mamy, przedstawia się inne więzy. Czy tym wytłumaczeniem możemy ten wątek zakończyć, please? (to jest off topic z zakresu savoir-vivre)
Pogrzeb jest ostatnim aktem powinności. Oczywiście. Nie odpowiedziałaś mi na pytanie, co ma miejsce pogrzebu do Twojej wątpliwości, że podmiany nie będzie (może to dwa zdania napisane obok bez związku ze sobą - jeśli tak, nie było pytania). Jeśli ktoś ma życzenie dotyczące pochówku i powierza je przyjacielowi, przyjaciel stara się spełnić życzenie. Ten, kto nie jest przyjacielem, robi jak mu najwygodniej.
"pan Staszek miał dobrych przyjaciół"
UsuńDla mnie takie stwierdzenie dotyczy przyjaciół
Nie rodziny.
Na temat rodzajów przyjaźni już się rozpisałam
Więc powtarzać nie będę.
Po prostu operujemy innymi słowami na opisywanie pewnych spraw.
Matka i córka mogą być przyjaciółkami.
Alek a ja twierdziłam inaczej?
Jutro sprawdzę,bo z telefonu mam z tym problem.
Dalej nie wiem kto organizuje pogrzeb i czy ma dostęp do urny.
Bo jak pisałam wcześniej
Przy pogrzebach w mojej rodzinie wszystko załatwiał zakład pogrzebowy.
I raczej nie byłoby okazji żeby coś wysypać
Lub dosypać
Dlatego mam wątpliwości
@Asenato, myślę, że zgadzałyśmy się w wielu kwestiach, ale chciałaś wybrnąć z sytuacji, że nie uznałaś rodzinę za przyjaciół. I jak napisałam, jest to brnięcie niepotrzebne, bo znam wiele różnych rodzin i biorę życie takim, jakie jest. Hebius kiedyś przekonywał mnie, że nie ma z tym w Polsce problemu (z odsypaniem prochów). Z kolei ja znam jedną osobę, która tak pochowała bliskiego (odsypała prochy z urny i pochowała je gdzie indziej, zupełnie nielegalnie oczywiście - nie wiem tylko na ile musiała użyć "perswazji" w krematorium i czy to jest wszędzie możliwe). Pozdrawiam :)
UsuńJeżeli napisałaś
Usuń"pan Staszek miał dobrych przyjaciół"
To nie uznałam tego za rodzinę
Bo nie miałam podstaw.
Po prostu!!
I nie chce z niczego wybrnąć.
@Asenato, nie ma sprawy 😀
UsuńI tym miłym akcentem zakończyłyśmy "burzliwą" dyskusję 😉
UsuńObyczaje funeralnej w kraju tutejszym są nie na rączkę zmarłem a na rączkę kk only. Dobrze że ceremonia uległa ucywilizowaniu.
OdpowiedzUsuń@Teatru, KrK oraz zbieraczom opłat za pochówek. Na razie w Polsce rozwija się dostęp do pogrzebu świeckiego, ale jeśli chodzi o sam pochówek, przepisy są sprzed dziesięcioleci i zmian nie widać na horyzoncie.
Usuńech widzisz, takie właśnie rzeczy wypisuje, gdy jestem w placówce i jestem zmęczona i w tym hałasie kompletnie skupić się nie mogę... ja kompletnie tego nie rozumiem, ja nie chcę gnić w ziemi i stać w kolumbarium, ja chcę pływać w morzu lub latać w górach.
Usuń@Teatralna, jeśli o mnie chodzi, nie mam głębokiego przywiązania do pływania czy latania, zbyt mocno tkwi we mnie świadomość, że mnie tam tak naprawdę nie będzie. Jeśli myślę o innych ludziach, moich bliskich, podoba mi się pomysł na trzymanie urny w domu. Nie wiem, dlaczego tak mam. I żałuję, że moi dziadkowie leżą na cmentarzu. Z drugiej strony ogólnie przekonuje mnie to, co powiedział o swoim wyobrażonym pochówku Neil deGrasse Tyson, że chce być pochowany raczej niż skremowany, żeby jego ciało mogło być pożywką dla flory i fauny.
UsuńNie wiem jak teraz, ale jeszcze niedawno urny z prochami do trumien kładli, podwójny wydatek. Pojawiły się jednak na cmentarzu komunalnym małe mogiłki, myślałam, że dziecięce, ale to chyba miejsca na prochy właśnie. Rozsypywanie to po kryjomu...
OdpowiedzUsuń@jotko, urny do trumien? Bardzo dziwaczne, nie słyszałam o czymś takim. Zawsze sobie wyobrażałam, że urnę można włożyć do normalnego grobu, szczególnie, gdy już jest jakiś rodzinny (bo niby dlaczego nie?). Kolumbarium też jest jakimś rozwiązaniem (zresztą bardzo starym).
UsuńMasz rację, problem był z księdzem, bo jak to, palić zwłoki? Więc oszukiwali i kładli urnę do trumny .
Usuńjotka
@jotko, kurcze, ludzie w niewoli robią takie rzeczy, że jak już jest się wolnym, w ogóle się nie rozumie o co chodzi. Dorośli ludzie martwią się, co powie facet, którego ledwo znają. Boją się go (?), więc chociaż mówiono im, że kłamstwo to grzech, nie widzą innego wyjścia jak okłamać tego gościa i mieć grzech, bo pochować człowieka bez księdza to grzech (to tylko moja interpretacja, ale przyznasz, że zabawna).
UsuńMoja żona, gdy umierała na raka zażądała rozsypania Jej prochów w morzu.
OdpowiedzUsuńPowiedziała o tym nie tylko mnie ale także swojej siostrze w Polsce, że takie jest Jej życzenie, powiedziała także tutaj naszej polskiej sąsiadce oraz swojej córce mieszkającej w Montreal, Canada.
Nie miałem więc wyboru, wykonałem Jej wolę odnośnie gdzie spoczną Jej prochy.
@Danku8599, widocznie dla Twojej żony akurat taki pochówek był czymś bardzo ważnym. Nie wszyscy tak mają, wiele osób nie zajmuje się planowaniem swojego pochówku, ani nie zastanawia się, co się stanie z ich ciałem.
UsuńNie bardzo podoba mi się rozsypywanie popiołów ze spalonego ciała. Nie wiem jaką mają konsystencję, ale jeżeli są lekkie - mogą dostać się komuś do płuc, a nawet do żołądka...
OdpowiedzUsuńW zasadzie nie bardzo obchodzi mnie co się stanie z ciałem po śmierci. Bardziej interesuje mnie los mojej duszy. W ostatniej woli napiszę żeby skierowali ją do Nieba.
@boja, problem z tym co się gdzie może dostać, to raczej kwestia samego rozsypywania. Potem jest taka jak z każdym innym pyłem - konsystencja zależy od metody (jak się domyślam). W popiele nadal są kości i zazwyczaj chyba się je kruszy. W jakimś dokumencie na temat Japonii widziałam bardzo ciekawą tradycję w ich kulturze: w czasie kremacji (kasō-shiki) rodzina je obok posiłek, a potem następuje rytuał wyjmowania kości z prochów zmarłego: zaczynając od kości stóp członkowie rodziny po kolei wyciągają pałeczkami kości i umieszczają je w urnie. Potem urna jest zanoszona do domu i stoi na ołtarzyku przez ponad miesiąc. Dopiero potem się ją zakopuje.
UsuńJeśli jesteś katolikiem, to oczywiście masz świat wyobraźni katolika, to jest dla mnie zrozumiałe. Pozdrawiam :)
to ja dołożę moje 5 centów :)
Usuńw Stanach wydaje się prochy w małej białej biodegradable trumience, która wkłada się do morza.
Powiedzieli mnie w domu pogrzebowym, ze nie można od tak rozsypać prochów.
Wystarczy troche wiatru popiół rozsypie się po motorowce.
Tak jak powiedział to boja.
Co to zapytania gdzie pójdzie dusza, cieszę się ze wiesz, ze masz duszę.
Tylko mniejszość dzisiaj ma taka wiedze :)
Nie trzeba pisać ostatniej woli.
Obietnica jak to osiągnąć jest opisana w Biblii.
Za której czytanie jeszcze 200 lat temu w Polsce zamordowano człowieka pod Mielcem. Niestety zdobywanie tej wiedzy w Europie zagrożone było kara śmierci.
Tak, to jest wiedza z kategorii tajemnych :)
Z człowieka zostaje łyżeczka pyłu.
UsuńSą równi i równiejsi. Niejakiego Staraka w pyle schowali w jego grobowcu i nawet Sąd orzekł, że ok bo pył nieszkodliwy jest.
@Anonimowy, po pierwsze, kto mówi? Po drugie, no i? (o co chodzi z tym równi i równiejsi, w sensie, grobowiec ma za ładny, czy jak?)
Usuń