niedziela, października 04, 2020

Nowy rok

Pod wpływem chwili zajrzałam wczoraj na stronę mojego starego zakładu pracy. I co ja tam widzę - te same nazwiska osób wykonujących te same czynności. Tylko na moim stanowisku dywersyfikacja, ci, którzy mieli odejść, odeszli. Przypominam sobie krytyczne głosy dotyczące polskiej szkoły, frustracje obecne na każdej niezobowiązującej herbatce z uczycielkami, obietnice, że to już ostatni rok, że tak dalej nie będzie, bo ja pierdolę. Tymczasem ludziki płyną corocznie na coraz bardziej sfatygowanych źdźbłach, nucąc tę samą piosnkę o już już nadciągającej zmianie, która się nie zdarza, nie licząc przybywających kurzych łapek i cukrowych oponek w miejsce talii. Dlaczego zmiana jest tak trudna? Dlaczego budzi taką niechęć, nawet, gdy to tylko nowy interfejs?

Tymczasem byliśmy w piątek na długim spacerze w okolicach doliny Glendalough. Pogoda nam dopisała, sztorm Alex, który teraz przetacza się przez wyspę, jeszcze nie wychynął zza zakrętu, goretex przydał się mi więc głównie do ochrony przed wiatrem. Czytam dzisiaj, że pan Gore zmarł ponad dwa tygodnie temu. Wiele lat wcześniej, na jakiś czas przed moimi narodzinami, odkrył polimer próbując opracować patent na nową, wytrzymałą taśmę hydrauliczną. I tak, od kiedy chodzę z moim mężem, a chodzić z nim bardzo lubię, zawsze gdzieś mam skiperowany wynalazek pana Gore, który chroni mnie przed wiatrem i deszczem. Patrzę na nasze zdjęcie, ja przytulona do męża, goretex na grzbiecie, dziób uśmiechnięty. Rok właśnie zatoczył koło, zaczynam swoje kolejne 12 miesięcy podróży naokoło Słońca, przygotowana na najlepsze, ale i z goretexem w plecaku, gotowa wyjść także w deszcz. Życie na nas nie poczeka..

8 komentarzy:

  1. z tematem "szkoła" kojarzy mi się obecnie nowy polski minister od szkoły i nadziwić się sobie nie mogę, że choć powinienem mieć to przepracowane, to nadal robi na mnie wrażenie, że dno jest jeszcze niżej, niż mi się wydawało, niżej, niż Giertych i jeszcze niżej, niż Zalewska...
    a co do Nowego Roku, to umknął mi Nowy Rok Numeryczny, rozpoczął go nów Księżyca 17 września, i nie dziwota, bo dopiero dziś się dowiedziałem, ze takie cóś w ogóle funkcjonuje...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwię się i dziwię jak głupia, z tego samego powodu co Ty. I nie wiem czy to urocza charakterystyka młodości mojego mózgu, czy już raczej wtórne zdziecinnienie ;) Ciekawa jestem jak długo pan nowy mininster poministruje i kto go zastąpi, tak już wychodzę do przodu ;)

      Miałam zapytać co to takiego ten nowy rok numeryczny, ale przed pytaniem sprawdzam, tak więc sprawdziłam i rzekłam sobie, oh well, whatever. Numerologia do mnie nie przemawia.

      Usuń
    2. numerologia jest okay, na przykład moja ulubiona liczba "17" - pałka i siekierka, a po zsumowaniu wychodzi bałwanek /albo kobitka, to już zależy od nastroju/ :)

      Usuń
    3. A to widzisz, jest interesujące ujęcie. Pałka i siekierka. To w takim razie posłuchajmy:
      SIEKIERA

      Usuń
  2. Oby ten kolejny rok był równie udany!
    Ten stan zastany w pracy to głównie strach przed nowym, niskie poczucie wartości, stabilizacja mimo wszystko.
    Sama niestety tak mam, pociesza mnie jedynie to, że do emerytury nieco ponad rok.
    Czasami gdy chcemy cos zmienić, staje coś na przeszkodzie( zdrowie, małe dzieci, rodzice w potrzebie) i ani się obejrzysz, a do emerytury blisko. Tak blisko, ze nie warto zmieniać.
    Bywa tez tak, że na ostatnim odcinku przed metą poczujesz takie wypalenie i brak motywacji, że tylko wyć się chce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie szukają bezpieczeństwa. Jest to dziwne bezpieczeństwo, podszyte poczuciem straty czasu i marzeń. Rozrzucamy się tym życiem, jakbyśmy mieli ich dziewięć.

      Usuń
    2. Niekoniecznie, czasem łudzimy się nadzieją, że sami możemy wiele zmienić...a gdy przychodzi otrzeźwienie, jest za późno.
      jotka

      Usuń
    3. @jotko, sądzę, że clue jest tutaj nadzieja. Planujemy i próbujemy, zamiast zrobić to, co musi być zrobione, żeby coś się ruszyło.

      Usuń

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.

***


Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.