Wednesday, March 18, 2020

Mamy czas.

22 comments:

  1. Replies
    1. Nasze rady, które jesteśmy w stanie przyjąć sami do siebie, są bezcenne.

      Delete
  2. Racja, sama pilnuję pewnej dyscypliny, bo najgorsze to popaść w marazm i zniechęcenie...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Myślę, że to jest, bez popadania w martyrologię, nasz mały front.

      Delete
  3. nie jestem na kwarantannie, ale jakby bardziej domowy, bo niektóre zajęcia mi odpadły i te porady uważam za jak najbardziej sensowne... niby oczywistości, ale okazuje się, że nie dla wszystkich i całe mnóstwo ludzi się gubi w takich sytuacjach, nie wiedzą co ze sobą zrobić...
    tylko z czytaniem u mnie gorzej, bo biblioteki zamknęli, a ja okazałem się mało roztropny i spóźniłem się jeden dzień z wymianą książek... ale nie ma tego złego, bo jest wreszcie okazja uporać się z zaległościami e-booków na dysku lapciaka, a że z boku robi to wrażenie ślęczenia w necie to już nie mój problem, tylko obserwatora, który przecież może patrzeć gdzie indziej...
    p.jzns :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie mamy teraz za bardzo kontaktu z wieloma ludźmi, ale blogosfera jest takim społeczeństwem w soczewce i przyznam, że zdumiewa mnie ilu blogerów, którzy na co dzień, po pracy, żyją w zamknięciu, teraz na to zamknięcie narzeka. Trochę inna jest sprawa z nami, bo przy dobrej pogodzie i naszym czasie wolnym, bylibyśmy już gdzieś w drodze - więc teoretycznie to właśnie my powinniśmy mocno obostrzenia (także te nałożone w naszej głowie) odczuwać. I z pewnością te negatywne odczucia u nas są, nie znalazłam się jednak w sytuacji miotania się, co tu jeszcze zrobić. Najwyraźniej żyję życiem lenia ;)

      Delete
    2. mnie się wydaje, że to nie zamknięcie ich uwiera, tylko deprywacja schematu w którym żyli do tej pory, a narzekają na zamknięcie tylko dlatego, że nie umieją inaczej nazwać nowej sytuacji w której się znaleźli... a najzabawniejsze jest paradoksalnie to, że de facto właśnie zostali uwolnieni z zamknięcia we wspomnianym schemacie...

      Delete
    3. I ja tak sądzę. To wytrącenie ze schematu w nowy schemat, którego jeszcze nie oswojono. Ale jest podobny do poprzedniego: po południu rozsiąść się na kanapie, żona tylko niech tak nie stoi, niech coś robi, w sklepie chodzić szybko, rozpychać się łokciami i być chamem dla kasjerki. Myślę, że niektórzy za tydzień będą mistrzami nowej techniki.

      Delete
    4. rozpychanie się łokciami jest zachowaniem ryzykownym, bo ofiara może kaszlnąć odwetowo, więc można oczekiwać redukcji tego zjawiska w przyszłości: głupsi rozpychacze po prostu wymrą, a mądrzejsi zaniechają tej techniki :)
      ...
      a tak odbiegając od tematu to wczoraj rozbawił mnie napis przy wejściu do OBI: "osobom będącym na kwarantannie wstęp wzbroniony" :)

      Delete
    5. Edukować zawsze warto :)

      Mąż mój osobisty kaszle w bardzo malowniczy sposób, obecnie więc iść z nim do Tesco to prawdziwa przyjemność :D

      Delete
    6. Jakich to czasów dożyliśmy. Dziś bezpieczniej pierdnąć na głos w autobusie, niż zakasłać.

      Delete
    7. albo jak można zatrzymać pociąg jednym kaszlnięciem... na taki pomysł nawet pani J.K.Rowling nie wpadła :)
      ...
      fajnie, tylko co robi człowiek na kwarantannie pod OBI?... okay, zgoda, to może być jakiś mało karny obywatel, ale nie widziałem żeby na bramce sprawdzali dokumenty na tą okoliczność, tylko ochroniarz napominał wchodzących by myli ręce /były dwa stanowiska z płynem/... nie sądzę, żeby ktoś łamiący kwarantannę bał się wykrycia tego w sklepie...

      Delete
    8. a tak w ogóle to medialna wizja ludzi masowo siedzących w domach jest pewnym zafałszowaniem rzeczywistości, bo jest całe mnóstwo ludzi jeżdżących do pracy, a którzy chętnie by się dali zamknąć w tych domach, tylko kto wtedy za nich zapłaci rachunki?...

      Delete
    9. Ja z kolei jestem rozbawiona stękaniem na blogach, że ktoś inny "nieodpowiedzialnie" wychodzi z domu z jednoczesnym stękaniem, że o 6 rano nie ma w sklepie tego, z czego codziennie Polak robi obiad. Zero refleksji, że ktoś wychodzi choćby po to, aby pracować w sklepie czy że skoro ktoś zaczyna pracę od 6, to jeszcze nie zdążył o tej porze rozłożyć towaru na półkach. A wszystko przy braku zrozumienia, że nie chodzi o to, aby siedzieć w domu, tylko, żeby zachować społeczny dystans.

      Delete
  4. Replies
    1. Odczuwam ten ciężar, nie wiem, czy podobnie jak Ty, ale z pewnością jest.

      Delete
  5. Pracuję w domu jako redaktorka i wydawczyni. Na razie nie widzę żadnej różnicy. Praktycznie wszystko załatwiam przez internet. Jedynie spotkań autorskich nie mogę zaplanować, bo nie wiem, kiedy będą możliwe. Przepadły mi też dwa własne. Miała być "warszawska premiera" mojej książki, jak ujął to wydawca i spotkanie w Olsztynie. Przepadła konferencja. Ale mi nie jest źle w domu. Martwię się za to o bliskich.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Problem mają ludzie, którzy mają w tym czasie wolne i słyszą w swoim własnym domu szum swoich szarych komórek. Inną dramą jest praca zdalna kobiet, które mają małe dzieci - to z kolei odkrywa jak kobiety bywają popierniczone w kwestii ich zawłaszczania. Gdy nie ma potrzeby odgrywania idealnej matki, tylko trzeba wykonać realną pracę, a nie można się wysłużyć dziadkami, okazuje się, że przez cały ten czas partner jako opiekun nie istnieje, bo takie było życzenie matek. To niemożliwe przecież, myślę sobie, aby każda kobieta pracująca zdalnie była matką samotnie wychowującą.

      Delete
    2. Pewnie tak jest, jak mówisz. Ja nie jestem jeszcze bardzo stare, ale córki mam tak dorosłe (28 i 31), że czas, kiedy były dziećmi, wydaje mi się inną bajką. W zeszłym roku rozwiodłam się i mieszkam sama. Bardzo tego potrzebowałam.

      Delete
    3. Jeśli masz to czego potrzebowałaś, to cieszę się razem z Tobą. Mój komentarz był echem listu na onecie od matek (matki?) pracujących zdalnie - straszliwie mnie zagniewał. Bo wkurzam się, gdy ktoś narzeka na coś, co najpierw ciężko, dzień po dniu, sam sobie wypracowuje.

      Delete
  6. pracuje normalnie ale zyje sie inaczej
    na pewno jem wiecej
    chyba robie zapas tranki tluszczowej nas czas kryzysu

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale to tak ... planowo, czy raczej samo wychodzi?

      Delete

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim.
Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, take your time.
***

Please, DO NOT comment as Anonymous.
Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated.