niedziela, grudnia 29, 2019

O wyjściu z kościoła katolickiego

Nie pracowałabym w firmie, w której kobieta nie może wejść do zarządu. Nie posłałabym dziecka do szkoły, w której nie może być dyrektorem. A jednak przez lata byłam w Kościele, który zabrania kobietom być kapłanem. 
Przy okazji świąt naczytałam się już przemyśleń o: karpiu koniecznym, zaplanowanej radości, rzekomej samotności w te święta ludzi, którzy mieszkają pojedynczo. Jak wielu bardzo spragnionych czeka, aż ktoś im powie, co i kiedy mają czuć, kiedy się radować, a kiedy smucić i kiedy rodzinnie mogą zagrać w gry planszowe. Przytupują z niecierpliwością, aby im ktoś wszystko zaplanował, całe życie spędzając w histerycznej ucieczce od wolności. Zmęczona tym tematem z przyjemnością czytam o iluminacjach, bo i takie się zdarzają:
W mojej rozmowie z pastorką Moniką najbardziej poruszający był moment, kiedy napisała mi, że mogę pójść na luterańskie nabożeństwo i przystąpić do komunii. „No co ty???” - zdumiałam się. „U nas nie ma listy »niegodnych«” - odpisała. Długo nie mogłam w to uwierzyć. Jestem godna? Mogę? Po prostu mogę iść do komunii? Wolno mi?
Cały inpirujący tekst w Wyborczej za grudniowym Znakiem: "Natalia de Barbaro: Próbowałam rozmawiać o kapłaństwie kobiet z księżmi erudytami. Zdawali się wtedy tracić intelektualne moce". Mam ochotę się nie zgodzić, że zakaz kapłaństwa kobiet jest niechrystusowy. Do poczytania, do pomyślenia.

12 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy głos wierzącej kobiety, która bardzo klarownie dowiodła dyskryminacji kobiet w Kościele Rzymsko-Katolickim. Tu nie ma z czym dyskutować. Natomiast faktycznie, pozostaje kwestia zapisów biblijnych na temat zachowań Chrystusa, bo nic nie wskazuje, by w mniejszym stopniu dyskryminował kobiety, niż jego koledzy po fachu. Zresztą niczego innego bym się nie spodziewał po tekście napisanym przez szowinistycznych mizoginów ze skłonnością do fanatyzmu religijnego, a tak wyglądała kultura w "Ziemi Świętej" przełomu starożytności i nowożytności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opis biblijny jest dość suchy i psychologicznie niespójny jeśli spojrzymy na niego jako na dzieło literackie. Obraz Jezusa jaki się z niego wyłania zależy od tego na co interpretator położy akcent. Ludziom musi bardzo zależeć, aby zinterpretować go jako przyjaciela kobiet. Nie jest to niemożliwe, natomiast to, co leży przed nami bez szczególnego wysiłku to wizerunek człowieka, który lubił sobie spacerować w męskim towarzystwie.

      Usuń
  2. A..., może jeszcze kilka słów na ten temat.. W tekście oryginalnym jest bardzo prosty, łopatologiczny wręcz dowód:
    "Jeśli ktoś uważa, że sprawa jest błaha, proponuję następujące ćwiczenie - wyobraźcie sobie, że jest odwrotnie. Tylko kobiety mogą być księżmi, biskupami, papieżami. W wyszukiwarce po wpisaniu „władze Kościoła” wyskakują zdjęcia kilkudziesięciu starszych pań. Czy naprawdę nie poczulibyście, że coś jest grubo nie tak?"
    A swoją drogą w głowę zachodzę, jak to jest możliwe, że katoliczki nie protestują przeciwko układowi: "Co prawda nie możesz byś proboszczem, ani biskupem, za to możesz być gosposią proboszcza, a nawet służącą biskupa".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jest to kwestia zastana i już mentalnie przerobiona? Tak jak to, że ksiądz musi mieć na plebanii służącą? Myślę, że takie drobne sprawy są najtrudniejsze do poruszenia. Dobrzy i inteligentni ludzie złapani na tolerowaniu w dzisiejszych czasach takich bzdur potrafią bardzo się obruszyć. Nie na księdza rzecz jasna, ani nie na siebie, że akceptują te kocopoły ... tylko na osobę, która wskaże ową niedorzeczność sytuacji.

      Usuń
    2. Być może chodzi o strach przed zmianą. STRACH. Spójrz na komentarze pod tekstem, te na pierwszych miejscach. Jeden, to tekst jakiegoś grzechotnika zatroskanego dobrem ofiary, która postanowiła trzymać się od niego z daleka. Oczywiście kogo przywołuje? Maryję, bo kogo, jak nie kobietę z mizoginistycznego kraju z czasów, gdy mężczyzna jechał na wielbłądzie, za nim szedł luzak, dwa osły, a na końcu pieszo kobieta. "Niech pani zapyta Marii z Nazaretu"- to oczywiście cytat. W skrócie sprowadza się do tego, że pan ksiądz, któremu się pojebało od tego, że nawet śniadania sam sobie nie robi, nagle poczuł zagrożenie tym, że jak kobiety przestaną mu usługiwać, to sam sobie gacie będzie musiał wyprać. Drugi komentarz już mniej zatroskany, spointowany jest słowami "Tak więc, rozumiem, że komuś mogą nie smakować jabłka, ale też niech nie wmawia innym, że można je zastąpić kartoflami." Czyli "katolicyzm to jabłka, inni to co najwyżej kartofle". Z tym trzeba się zetknąć odchodząc z Kościoła i stawić temu czoła - przynajmniej jeśli się w tym Kościele siedziało dość głęboko. Najlepiej wtedy odpowiedzieć: O jejku, jejku, jak mi źle że nie mogę już finansować leniwych katabasów, ani im usługiwać, chyba z tej rozpaczy za oszczędzony czas i kasę wyjadę poopalać się nad jakieś ciepłe morze!!!

      Usuń
  3. Kobieta ma pełnić rolę służebną, także w kościele.
    Koleżanka opowiadała mi kiedyś, ze odwiedziła ciocię zakonnicę. Ta 90 letnia staruszka, stawała z niemal na baczność , bo ksiądz wchodził do pokoju i usługiwała młodemu duchownemu, choć mogła być jego babcią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałaś "Zakonnice odchodzą po cichu?" Polskie zakony żeńskie broniły sado-maso hierarchii u siebie jak niepodległości, stąd reformy posoborowe w ogóle do nich nie dotarły. Bardzo w tym pomógł JPII, dla którego kobiety bezwolne, bezpłciowe były najwyższym możliwym szczytem ich rozwoju. Kinder, Küche, Kirche lub bycie Faustyną, która omdlewa i pragnie się wszystkim ścielić do stóp.

      Usuń
  4. Bardzo Ci dziękuję, Świechno, za link do artykułu. Zostanie mi w pamięci.
    Nie wiem czy kojarzysz książkę o tytule chyba "Życie Pi"? Bohater opisuje w pewnym momencie swoje dzieciństwo i jak uczęszczał na msze i nabożeństwa różnych religii i wierzył, i nie widział w tym sprzeczności. Dla mnie to wyjątkowo piękna postawa. A urzędnicy religii się o niego pokłócili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W samym życiu religijnym jednostki nie ma nic złego. W końcu jesteśmy w stanie wyznawać jednocześnie kilka sprzecznych idei - takie mamy wadliwe oprogramowanie i nie ma sensu udawać, że jest inaczej. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy jednostka wplątuje w swoje stany urojone innych ludzi. Przykład ze strony WOWIT: żona prosi o modlitwę, bo mąż chce się rozwieść, gdyż za mało współżyją. Czyli kobieta nie ma ochoty na seks, wplątuje w to Boga, natrąca też, że dzieci bardzo z tego powodu cierpią. Tylko co ma fakt, że ona się modli do Dżizasa z tym, że nie ma ochoty na seks?

      Usuń
  5. Kocham facetów, wszędzie, gdziekolwiek by nie byli, cokolwiek by nie robili, mam Synów i to jest piękne <3 <3 <3! Nie ufam kobietom w tym, w czym ufam facetom. Lubię facetów w tych wszystkich zawodach i tytułach, gdzie przekształcone w kobiece brzmią wręcz niepoważnie (ginekolożka? cha cha cha! architektka? hue hue hue! premierka? sołtyska? kierownica? - gdy kieruje autobusem :) a kobietą być to już po prostu jaram się na maksa! No! Taki mój głos ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci @maryjanko za Twój głos, natomiast tematyka z linku jest o czymś innym. Mianowicie: czy kontynuujesz pracę na rzecz instytucji w której nie możesz z definicji osiągnąć najwyższych stanowisk (nie, że chcesz, ani że aspirujesz), ponieważ mężczyźni, którzy skądinąd są dla Ciebie mili jednocześnie stoją na stanowisku, że genetycznie jesteś przygłupia?

      Usuń
  6. Odniosę się tu do komentarza Marianki, częściowo, bo jakby po całości, to wyszłoby za długo i zawile oraz nudnie...
    Ginekolożka? Dlaczego nie? Czyżby nazwa pozbawiała taką panią doktorkę jej umiejętności a panu doktorowi dodawała?
    A sołtyska? My akurat mamy we wsi i sprawuje się bardzo dobrze, pomimo nazwy z żeńską końcówką.
    A papieżyca czy kapłanka brzmi moim zdaniem bardzo dobrze.
    I jeszcze dla wyjaśnienia. Nie mam nic przeciwko facetom ani kobietom. Wręcz lubię.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.

***


Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.