Friday, May 22, 2020

Miłość to ciężka praca,

a nie nagły poryw namiętności.

- powiedział kilka lat temu pan Zanussi w wywiadzie dla "Gościa".
Jak to słowa rzucone ot tak, potrafią nagle zamigotać.

17 comments:

  1. Czy to w związku z nikczemnym filmem Latkowskiego?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie oglądałam filmu Latkowskiego, więc nie wiem czy jest nikczemny. Czytałam, że bazuje na cudzych artykułach (np. z Wyborczej), a jedyne działania sądu, jakie się teraz posypią, są ze strony osób, których nazwiska zostały wymienione po filmie. Przyznam, że wymienienie nazwiska najświętszego ze świętych, "wielkiego" reżysera polskich filmów "psychologicznych", rozbawiło mnie (oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie rozbawiło jego samego, ale cóż zrobić) ...

      Delete
  2. Powiedziałabym raczej, że to nie miłość jest ciężką pracą, ale podsycanie ognia w związku, bo kiedy lata mijają, nie tak łatwo o świeżość uczuć i ciekawość drugiego człowieka...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Może i to chciał powiedzieć pan Zanussi, kto go tam wie :)

      Delete
    2. Są różne rodzaje miłości, więc całkiem możliwe, że miał rację:-)

      Delete
    3. A z "rodzajami" miłości ... to już się nie zgodzę. Jeśli ktoś da komuś na wstępie w mordę - to z całą pewnością nie jest miłość. Podobnie "jeśli wracam do domu i zaczynam harować" - to nie jest opis miłości, tylko opis pracy. Praca po pracy, tylko tyle, miłość jest o czymś innym.

      Delete
    4. Nie takie sytuacje miałam na myśli, to o czym piszesz to wybór, pogodzenie się , syndrom ofiary - rodzaje miłości to raczej miłość rodzicielska, miłość własna, miłość do ojczyzny, pasja...
      Zawsze też powtarzam, że oprócz miłości potrzebna jest przyjaźń.

      Delete
    5. No właśnie wolałam też nie rozdrabniać miłości na uznane rodzaje, ponieważ jest to koncept dość sztuczny dla mnie. Zanussi wyraźnie mówi o relacji między partnerami (seksualnymi). Natomiast te wszystkie "miłości" rodzicielskie czy do ojczyzny, to synonimy do przywiązania. Używanie synonimów wzbogaca słownictwo, ale w tym przypadku wolę nie zaciemniać. Możliwe, że Zanussi przyjaźni się z żoną, ale ze względu na jego skłonności homoseksualne, miłość jest już trudna. To tylko myśl, nie twierdzę, że Zanussi jest homoseksualistą. Jest to tylko otwarta możliwość interpretacji jego wywodu :)

      Delete
  3. Klik dobry:)
    Jeśli miłość jest ciężką pracą, to ja za taką miłość dziękuję. ;) :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. I bardzo dobrze dla Ciebie. Ludzie, którzy po pracy płatnej wykonują drugie tyle pracy bezpłatnej są ciągle zestresowani (poziom kortyzolu). Nie warto ;)

      Delete
  4. ...jeśli kopulowanie nazywamy miłością to faktycznie bywa to wysiłek jednak od kopulowania do miłości droga tak daleka jak od ciężaru piórka i kamienia. Jeśli miłość jako wysiłek postrzegać,całe życie, całe doświadczenie, cała wiedza, jakaś do niczego się wydaje...wydmuchana jaka skorupka jajka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak mi się właśnie zdało w kontekście filmu Latkowskiego, że Zanussi mówił o kopulowaniu. Oczywiście to moje subiektywne odczucie, zapewne podyktowane lekką niechęcią do pana Zanussiego, którego nie zniwelowała duża niechęć do pseudoreżysera. Finalnie cała sprawa może być tylko ohydną potwarzą wobec ekscentryka (ekscentryzm w kraju wykastrowanym wojną to prawie jak zarzut pedofilii lub innej -filii, w zasadzie bez znaczenia której). Polacy po wojnie nigdzie nie byli, nikogo nie widzieli i wszystkiemu się dziwią.

      Delete
    2. Polacy po wojnie nigdzie nie byli, nikogo nie widzieli i wszystkiemu się dziwią.-moge poprosić o dowyjasnienie-jak mam rozumieć te zdanie ?

      Delete
  5. Może jest tak, że miłość jest na początku, potem jest przywiązanie. Kiedyś czytałem, że jak się człek zakocha to wzrasta mu poziom serotoniny. Po dwóch latach (o ile dobrze pamiętam) ten poziom spada do normalnego poziomu. Nie ma już tego bezkrytycznego zachwytu nad drugą osobą.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale chodzi o miłość, nie o zakochanie. Miłość to więź głębsza, nie tylko oparta na nagłym wyrzucie hormonów, gdy nie patrzymy na drugą osobę trzeźwo i nie widzimy jej takiej, jaką jest. Miłość jest bardzo trzeźwa, po prostu jest w życiu łatwiej, gdy nie trzeba jej sobie wmawiać (a to łatwo osiągnąć zadając się z osobą podobną do nas). Niestety wiele osób podejmuje życiowe decyzje jeszcze w fazie ostrego zakochania, a zdaje sobie sprawę, że partner jest zbyt różny, dopiero po ślubie.

      Delete
  6. Stan zakochania nie trwa długo, serotonina spada, więc widzi się włosy na rękach, duże uszy..., ale miłość to uczucie ciepła, serdeczności, przyjaźni... Kochanemu człowiekowi upiecze się placek, odda nerkę i pomoże w potrzebie. Do tego nie trzeba wielkich słów.
    Serdeczności zasyłam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oto rzekłaś! To miałam na myśli. Miłość widzi :)

      Delete

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim.
Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, take your time.
***

Please, DO NOT comment as Anonymous.
Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated.