Friday, April 12, 2019

Dzięki pracy ...

szybko mi ten dzień wesoły nastał.
Ryszard na krześle, tyka mnie łapką
e matka e matka
w misce wczorajsze chrupki som
ja chcę mięsko w sosie
dej
tak dużo jest rzeczy, które chciałabym zrobić, że
coś czuję, że niczego nie zrobię
(obudziłam się o ósmej z myślą, że gramatyka niemiecka leży)
ale najważniejsze, że Kraciasty już w drodze
z książką Ani w walizce.

6 comments:

  1. a my mamy fajnego piesia w domu na tydzień na przechowanie... grzeczne, przemiłe, przyjazne piesio, bardzo spokojne, być może także z racji wieku emerytalnego, wciąż lgnie do nas o głaski, aczkolwiek nienamolnie... rudy sweter olewa go programowo demonstrując kontrolnego focha, za to czarna kota od razu nawiązała z nim pokojowe relacje, odważnie mimo różnicy wzrostu podeszła z postawionym przyjaźnie ogonem, choć na początku lekko nastroszonym, niczym palma pokoju... nastąpił żółwik nosowy wzajemny, wymiana danych zapachowych tą drogą i wszystko gra... tylko kot sąsiadki, częsty gość u nas, komunikuje "phhhh" ostrzegawczo, nie kwapi się do zakolegowania, ale sam przecież nie jest u siebie, więc konfliktu zero...
    p.jzns :)...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jakże pięknie nakreśliłeś pokojowe relacje psio-kocie. Jako żywo przypomniało mi to, jak Mruczuś się wprosił do naszego obejścia. Wszedł za płot i odważnie podszedł do Zosi (pies trzy razy większy od niego) wykonując coś, co w ludzkim wydaniu wyglądałoby może jak wystawienie ręki do haj fajw. "Cze, jak tam ...", Zosia zgłupiała, spojrzała na nas i ... przybiła mu piątkę. Miałam wrażenie, że w głowie jej przemykało "to jest Naszkot czy Nienaszkot ... coś przespałam?"

      Delete
    2. to ja dziś zaobserwowałem dalszy rozwój... sytuacja jest taka, że ja i kota jesteśmy w pokoju, drzwi są zamknięte, ale tamten piesio skrobie od zewnątrz... kota wskakuje na szafeczkę przy drzwiach i zaintrygowana obserwuje te drzwi... w międzyczasie przez okno wkracza ów kot sąsiadki... lustruje najpierw kocią michę, po czym zbliża się do drzwi... wstaje i uchylam te drzwi... pojawia się psia mordka... kota zaczepia psiaka łapką wyraźnie w intencji zabawy... uchylam drzwi bardziej, a kot sąsiadki komunikuje "phhhh"... kocica patrzy nań mocno zdziwiona, jej mina mówi "no weź, co ty świrujesz?", po czym zeskakuje z szafki i ociera się o psiaka komunikując "to nasz pies" /jak w tym filmiku, który kiedyś publikowałaś/... kot sąsiadki namyśla się, w końcu podejmuje decyzję: powoli odwraca się i idzie do okna... kota patrzy nań chwilę, po czym "wzrusza ramionami" /to akurat ja "zobaczyłem" antropomorfizując jej zachowanie/ i idzie do kuchni, kot sąsiadki znika za oknem, a piesio przychodzi do mnie...
      naprawdę niesamowita scenka do obserwacji i opowiedzenia...

      Delete
    3. Masz refleksyjno-poetycką duszę @PKanalio ...

      Delete
  2. Wczorajszego też nie lubię, zwłaszcza gdy wyschło!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak na to spojrzeć ludzkimi kategoriami, masz rację. Mówiąc krótko, rozpuściliśmy dziada. Nihil novi, jeśli o nas chodzi.

      Delete

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim.
Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, take your time.
***

Please, DO NOT comment as Anonymous.
Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated.